Maj 2017

Amerykańskie wojska kierują natarciem na Rakkę

Sytuacja w Syrii znów ewoluuje. Miasto Rakka, samozwańcza stolica tzw. Państwa Islamskiego, znajduje się w zasięgu wzroku wojsk amerykańskich i Kurdów. Pojawiły się nowe punkty zapalne - proirańskie bojówki grożą przekroczeniem wschodniej granicy Syrii, natomiast na południu trwają walki między syryjskimi siłami rządowymi a "uzbrojoną opozycją", która jest wspierana przez USA.

 

Inwazja na Rakkę wkrótce wejdzie w kolejną fazę. W ostatnim czasie siły zbrojne USA wraz z Peszmergami bez większych problemów zdołały zbliżyć się do tego miasta. Bojownicy ISIS najwyraźniej wycofali się z przedmieścia, aby pilnować Rakki i przygotować się na odparcie ataku. Amerykańscy wojskowi i Kurdowie znajdują się już przy mieście i odcięli najważnejsze trasy zaopatrzeniowe.

W tym samym czasie Stany Zjednoczone dostarczają Kurdom pokaźne ilości uzbrojenia. Swoje wsparcie tłumaczą tym, że Kurdowie są efektywni w zwalczaniu ISIS, jednak to nie przekonuje Turków. Minister Spraw Zagranicznych Mevlut Cavusoglu powiedział, że dozbrajanie kurdyjskich bojowników jest "ekstremalnie niebezpieczne". Władze obawiają się, że broń ta może w przyszłości posłużyć kurdyjskim separatystom, których Turcja postrzega jako terrorystów.

 

Tymczasem irackie Siły Mobilizacji Ludowej, wspierane przez Iran, dotarły do przejścia granicznego w północno-zachodniej części Iraku i zapowiadają, że mogą wkroczyć do Syrii, aby pomóc w walce z ISIS. Problem w tym, że terytoria po drugiej stronie są kontrolowane przez Kurdów, którzy oświadczyli, że będą strzelać to irackich bojówek jeśli przekroczą granicę. Aktywność Sił Mobilizacji Ludowej nie podoba się również Stanom Zjednoczonym, które za wszelką cenę nie chcą dopuścić do tego, aby Iran zyskał wpływy w Syrii.

 

Miasto Dajr az-Zaur jest kontrolowane przez syryjskie siły rządowe i od kilku lat jest oblężone przez ISIS. Ma ono strategiczne znaczenie. Proirańskie bojówki oraz wojska syryjskie mają zamiar dotrzeć do tego regionu, aby utworzyć korytarz, który przebiegałby od Damaszku po Palmirę i Dajr az-Zaur i kończyłby się w Iraku. USA zdają sobie z tego sprawę i wkrótce, lub po zdobyciu Rakki, mogą pokierować swoje wojska w kierunku Dajr az-Zaur, aby zablokować działania Iranu. Zatem irackie Siły Mobilizacji Ludowej mogą mieć problem z wkroczeniem do Syrii, ale syryjskie siły rządowe wspierane przez Rosjan powoli zmierzają w kierunku oblężonego miasta od Palmiry. Rosyjskie okręty wojenne wspomogły dziś ofensywę odpalając kilka pocisków manewrujących Kalibr z Morza Śródziemnego. Rakiety uderzyły w kryjówki islamskich terrorystów.

Szczególnie niebezpiecznie robi się w południowej części Syrii. 18 maja amerykański samolot uderzył w konwój wojskowy, który zmierzał w kierunku iracko-syryjskiego przejścia granicznego. Okazuje się, że Syria, Irak i Iran przygotowują się do ataku na pozycje wojsk amerykańskich i brytyjskich, które stacjonują w bazie wojskowej i zajmują się szkoleniem "umiarkowanej opozycji".

Syryjskie siły zbrojne w ostatnim czasie aktywnie oczyszczały pustynie z proamerykańskich bojówek i jest to wstęp do przyszłej walki o kontrolę nad autostradą, która prowadzi bezpośrednio do Iraku. To jest dokładnie ta sama sytuacja co w przypadku Dajr az-Zaur - USA nie chcą, aby Damaszek nawiązał kontakt z irackimi bojówkami i otworzył korytarz zaopatrzeniowy dla Iraku i Iranu. Kilka dni temu amerykańskie samoloty zrzucały ulotki, aby ostrzec swoich przeciwników przed atakiem. W obecnej sytuacji wydaje się, że konfrontacja zbrojna jest nieunikniona.

 

Źródła:

https://syria.liveuamap.com/

http://www.timesofisrael.com/turkey-slams-us-arming-of-kurdish-militia-as-extremely-danger...

http://www.militarytimes.com/articles/a-showdown-is-looming-between-the-us-syria-and-iran-...

https://www.almasdarnews.com/article/kurds-reach-gates-raqqa-4000-isis-fighters-gear-apoca...

http://www.middleeasteye.net/news/sdf-says-they-would-fight-iraqi-shia-militias-if-they-en...



Brazylijczycy cierpią na skutek ataków nietoperzy wampirów

Jedna osoba zginęła, a ponad 40 znalazło się w szpitalu w północno-zachodniej Brazylii, na skutek podejrzenia zarażenia wścieklizną po atakach nietoperzy wampirów. Ostatnie zgony na skutek wścieklizny po ataku nietoperzy zaobserwowano przedtem w 2004 roku.

 

Specjaliści twierdzą, że przyczyną wzrostu ilości ataków na ludzi ze strony pijących krew nietoperzy jest ogólny wzrost ich populacji i umieszczenie gniazd w pobliżu siedzib ludzkich. Sytuacja jest na tyle trudna, że w stanie Bahia zarządzono kampanię prowadzącą do uśpienia dużej ilości tych latających ssaków. 

 

Nie strzelano do nich tylko złapano kilkadziesiąt nietoperzy i wysmarowano je specjalną trucizną, która następnie przeniesie się na inne osobniki podczas nocowania. Zabity na skutek ataku nietoperzy w Brazylii to 46 letni rolnik. Mężczyzna doił krowę i przypadkowo nadepnął na nietoperza, który go ugryzł w stopę. 

 

Farmer nie robił sobie nic z rany, jedynie ją przemywając i nie oczekiwał początkowo pomocy lekarskiej.. Potem jednak poczuł się gorzej, miał bóle głowy, nudności, lęki i trudności w oddychaniu. Skończyło się to hospitalizacją. Okazało się, że Brazylijczyk złapał wściekliznę, ale czas na leczenie minął i mężczyzna zmarł. 

 

Władze Brazylii wydały komunikaty uczulające mieszkańców na niebezpieczeństwa powstające na skutek obcowania z nietoperzami. Poproszono o zachowanie czujności i zmianę nawyków takich jak spanie przy otwartych oknach i drzwiach. Trzeba też unikać pozostawiania na noc niedojedzonych owoców, których zapach ściąga nietoperze.

 

 



W pobliżu greckiej wyspy Delos odnaleziono starożytny port

Greccy archeolodzy odkryli w pobliżu wyspy Delos pozostałości starożytnych struktur przybrzeżnych – port i kilka zatopionych statków z różnych okresów historycznych. Badanie przeprowadzono od 2 do 20 maja przy wsparciu greckiego Ministerstwa Kultury i Sportu.

 

Zdaniem ekspertów, wyspa Delos była ważnym centrum handlowym, które łączyło wschodnią i zachodnią część Morza Śródziemnego. Podczas nurkowania archeolodzy odkryli starożytny falochron, który znajduje się obecnie pod wodą, ponieważ poziom morza podczas jego budowy był o dwa metry niższy.

Źródło: ANA-MPA

Długość falochronu wynosiła około 160 metrów, a szerokość sięgała 40 metrów. Dokładna data wzniesienia falochronu nie jest jednak znana. Naukowcy odkryli również pozostałości murów i statków przewożących amfory z masłem i winem z Włoch, Hiszpanii oraz Afryki Północnej. Statki uległy zatopieniu w II i I wieku, prawdopodobnie z powodu napaści piratów sycylijskich.

 



Ryż w Chinach był uprawiany już 10 tysięcy lat temu

Chińscy archeolodzy zdołali określić wiek kilku łodyg ryżu, które znaleziono w mieście Shanshan we wschodniej części prowincji Zhejiang. Jak się okazało, wiek roślin wynosi około 9400 lat. Jest to najstarsza pozostałość hodowlanego ryżu na świecie.

 

Według genetyki, roślina, która jest najważniejszym produktem spożywczym dużej części populacji świata, została udomowiona około 10 tysięcy lat temu w Azji Południowo-Wschodniej. Jednak znaleziska archeologicznie, które udało się zdobyć w ten dziedzinie, miały jedynie połowę tego wieku.

 

W prowincji Zhejiang archeolodzy znaleźli ślady starożytnej osady, która istniała około 8-10 tysięcy lat temu. Łodygi ryżu znajdowały się wśród rozbitych garnków. Pozostałości roślin zachowały się w nieciekawym stanie, więc datowanie znaleziska dokonano na podstawie obecnych w pobliżu naczyń ceramicznych, a dokładniej na podstawie występującego na nich osadu.



Dziki ryż rośnie na mokradłach, a jego liście zawsze mają dostęp do wody. Liście ryżu udomowionego znajdują się w dużej odległości od wody, dlatego też zwijają się w spirale, co chroni je przed wilgocią. Taki sam kształt posiadały liście znalezione w Zhejiang.

 



Według prognozy NOAA, w 2017 należy się spodziewać większej niż ostatnio ilości huraganów

Według naukowców pracujących dla agencji  National Oceanic Atmospheric Administration. tegoroczny sezon huraganów może być znacznie intensywniejszy od ostatnich. Dla ludzi mieszkaących w okolicy oddziaływania huraganów oznacza to konieczność poczynienia odpowiednich przygotowań na stawienie czoła nadciągającym żywiołom.

 

Wspomniany sezon huraganów zaczyna się w najbliższych dniach i potrwa do listopada. Specjaliści podejrzewają, że w tym czasie może powstać od 11 do 17 frontów pogodowych, co może skutkować pojawieniem się do 5 huraganów rożnej kategorii. Aby burzę nazywać tropikalną prędkość wiatru musi przekraczać 63 km/h, a status huraganu i nazwę imieniem uzyskuje po osiągnięciu prędkości wiatru powyżej 119 km/h.

 

Jak wiadomo intensywność huraganów mierzy się skalą Saffira-Simpsona. I tak odpowiednio po osiągnięciu ciągłego wiatru wiejącego z prędkością 119 km/h mówimy o huraganie kategorii 1, a na przykład słynny huragan Katrina, który zaatakował Florydę i Luizjanę, był huraganem najwyższej, piątej kategorii. Takie zjawiska zdarzają się rzadko, ale są ekstremalnie niszczące. Powodują całkowite zniszczenie niemal wszystkich budynków, a wiatr wieje z ciągłą prędkością powyżej 250 km/h.

 

Jak twierdzą eksperci z NOAA, prawdopodobieństwo, że obecny sezon huraganów będzie intensywniejszy niż poprzednie wynosi obecnie 35%, a mniej intensywny od poprzedniego, 20%. Jeśli utrzyma się silne EL Nino na Pacyfiku, prawie na pewno huraganów będzie mniej, zatem naukowcy z NOAA zapewne zakładają po prostu zakończenie tego zjawiska, co w oczywisty sposób wpłynie na mniejszą ilość silnych burz na Atlantyku.

 

Historia pokazuje, że takie prognozy nie zawsze są udane. W ubiegłym roku NOAA przewidywało, że czeka nas normalny sezon huraganów. Ale 2016 rok zaskoczył pod tym względem, gdyż utworzyło się 7 huraganów, z których cztery stały się bardzo silne. Szczególnie zapamiętany zostanie oczywiście huragan Matthew, który urósł do piątej kategorii w zaledwie 36 godzin. Potem przeszedł przez Karaiby, zdewastował Haiti i spowodował największą w historii ewakuację ludności Florydy.

 

 



Meteor z hukiem przeszył niebo nad Lombardią w północnych Włoszech

Obiekt przeszył niebo nad Lombardią i rozpadł się przed uderzeniem w ziemię.

 

 

„Czy to samolot? Czy to ptak? Nie, to Superman ". Wszystko wyglądało jak przelot bohatera z słynnego komiksu. Tym razem nie był to jednak żaden Superman i nawet nie UFO, jak pomyśleli niektórzy. Duży meteor przeleciał wczoraj późnym wieczorem nad środkową i północną częścią Włoch, oświetlając wszystko wokół, podaje portal 3bmeteo.com.

 

 
Duża skała rozpadła się przed uderzeniem w Ziemię. Meteoryt był widoczny z Lombardii i w Emilia. Mieszkańcy Veneto i Emilia słyszeli głośny szum, towarzyszący przelotowi ciała niebieskiego. Podobnymi wrażeniami dzielą świadkowie z prowincji Rovigo, Padova, Ferrara i Bologna. Na portalach społecznościowych pojawiają się liczne informacje na ten temat. Brak danych na temat szkód lub ewentualnych uszkodzeń.

 

 
Jednym z obserwatorów zdarzenia był znany we Włoszech raper FedeZ. Artysta swój tweet opublikował o 23.14 zaraz po zdarzeniu: „Nad Mediolanem przeleciał właśnie zielony meteoryt, czy coś takiego. Nikt nic nie wie na ten temat?”.

 

Żródło:
https://www.3bmeteo.com/giornale-meteo/enorme-meteorite-illumina-i-cieli-del-centro-nord-i...
http://www.lastampa.it/2017/05/31/italia/cronache/un-meteorite-con-boato-nel-nord-italia-a...
http://www.giornaledibrescia.it/brescia-e-hinterland/un-meteorite-verde-folgora-fedez-e-ta...

 



Mania wokół Bitcoina i perspektywy rynku kryptowalut

Ostatni tydzień przyniósł rekordową wycenę najważniejszej na świecie kryptowaluty – Bitcoina. Wartość jednostki sięgnęła 2730 dolarów. Od tego momentu cena zdążyła już spaść, jednak poza samym szaleństwem wokół Bitcoina należy zauważyć fakt, iż rynek kryptowalut zyskuje coraz większą popularność i silnie oddziałuje na otaczającą nas rzeczywistość. Z tego powodu warto posiąść chociażby podstawową wiedzę na ten temat.

Podstawy rynku kryptowalut

  • Blockchain

Najlepszym przykładem wpływu kryptowalut na rzeczywistość jest technologia, na której cały ten rynek został oparty. Nosi ona nazwę Blockchain i stanowi odpowiednik wielkiej księgi rachunkowej, z tym że w postaci cyfrowej. Technologia oparta jest na łańcuchu bloków zawierających dane dotyczące transakcji zawieranych w Internecie.

O ile do tej pory przy płatnościach konieczna była obecność trzeciej strony (bank), o tyle technologia Blockchain zmieniła w tej kwestii wszystko. Odrzucając jakiekolwiek centralne komputery czy systemy weryfikujące transakcje, Blockchain umożliwił skrócenie czasu potrzebnego do transferu środków czy danych.

A skoro technologia nie ogranicza się wyłącznie do przesyłania środków finansowych, ale umożliwia również przekazywanie danych, to szybko rośnie lista jej potencjalnych zastosowań. Bardzo często wspomina się chociażby o wykorzystaniu blockchain w instytucjach publicznych (np. rejestracja samochodów za pośrednictwem systemu opartego na blockchain). Kolejnym pomysłem jest wprowadzenie bezpośredniego obrotu akcjami z pominięciem domów maklerskich.

  • Mining

Zapewne wiele osób niezaznajomionych z tematem zadaje sobie pytanie skąd pochodzą kryptowaluty. Zdecydowana większość z nich jest „wydobywana” poprzez odszyfrowywanie algorytmów kryptograficznych. Do tego typu działań potrzebny jest często wydajny sprzęt (szybki procesor oraz karty graficzne). Co ciekawe, przy obecnym wzroście zainteresowania kryptowalutami, czas oczekiwania na karty graficzne wykorzystywane do wydobywania monet wynosi 1-2 miesiące.

Podaż większości kryptowalut jest ograniczona algorytmem, dlatego im więcej osób bierze się za wydobywanie monet, tym więcej czasu potrzeba na osiągnięcie jakichkolwiek efektów.

Należy jednak zaznaczyć, że istnieją również kryptowaluty, które nie są wydobywane. W tych przypadkach od początku mamy do czynienia z określoną liczbą monet.


Szaleństwo wokół Bitcoina

Ostatni wzrost zainteresowania kryptowalutami wywołany był głównie rajdem Bitcoina, chociaż niektórzy spośród jego konkurentów zanotowali jeszcze większe wzrosty w ujęciu procentowym. Pamiętajmy, że rynek kryptowalut cechuje się zmiennością nieporównywalnie większą od tej, którą znamy chociażby z rynku akcji. Mając tą świadomość, nieco łatwiej przyjąć fakt, iż Bitcoin w ciągu tygodnia umocnił się o 50%, by w kolejnych 2 dniach stracić 35% i ponownie odbić.

Co więcej, pomimo ostatniego spadku, Bitcoin jest dziś wart o 130% więcej niż w połowie marca.

To drugi największy rajd w historii tej waluty. Z rekordowym skokiem wartości mieliśmy do czynienia w 2013 roku – wówczas po szybkim wystrzale wartość Bitcoina spadała przez wiele miesięcy.

Trudno jednoznacznie stwierdzić ile osób używa dziś Bitcoina, aby nim płacić, a ile, by spekulować. Wiele zależy od regulacji w danym kraju. Dla przykładu, w Japonii płacenie Bitcoinami staje się coraz powszechniejsze. Po drugiej stronie barykady mamy kraje, gdzie zdecydowana większość inwestuje w Bitcoina, aby lada dzień odsprzedać go po znacznie wyższej cenie.

Ze względu na popularność Bitcoina, właśnie tą walutę zaczęło wydobywać najwięcej osób. Przewaga jest po stronie tych, którzy płacą najmniejsze rachunki za energię. W efekcie, wydobywanie Bitcoinów na terenie Europy stało się nieopłacalne, a liderami zostali Chińczycy.


Inne kryptowaluty

Pomimo sporej popularności Bitcoina, jego udział w rynku kryptowalut wyraźnie spada. Wiele wskazuje na to, że sprawdzi się prognoza Tradera21, który 3 lata temu stwierdził, iż Bitcoin jest największą kryptowalutą, ale ta sytuacja w końcu ulegnie zmianie.

Zmiany widać na poniższym wykresie. Bitcoin został oznaczony kolorem pomarańczowym, Ethereum – granatowym, natomiast Ripple – niebieskim.


Źródło: Coinmarketcap.com

Udział Bitcoina w całkowitej kapitalizacji rynku spadł z 80% do 48% w ciągu niespełna trzech miesięcy. W tym czasie wartość Ethereum wzrosła 11-krotnie, natomiast Ripple – 34-krotnie! Udział tych 2 kryptowalut w rynku wzrósł odpowiednio do 20% i 14,5%.

Zarówno w przypadku Ethereum, jak i Ripple, zwiększa się powszechność ich wykorzystania. Dla przykładu, w Niemczech pojawiła się możliwość ładowania aut o napędzie elektrycznym w zamian za ETH (Ethereum).

Jeszcze ciekawszy jest przypadek Ripple, którego wykorzystanie umożliwia szybsze przeprowadzenie transakcji niż ma to miejsce np. w przypadku Bitcoina. W efekcie, kilka banków w USA zaczęło rozliczać się między sobą właśnie poprzez Ripple. Zmiana umożliwiła ograniczenie kosztów transakcji o połowę.

Wśród innych kryptowalut, zwracam uwagę na Tethera. Ma on odwzorowywać dolara, jest wykorzystywany do wyceny kryptowalut np. na największej giełdzie czyli Poloniex. Jeśli jednak kiedykolwiek zobaczycie skrót „USDT”, pamiętajcie, że nie chodzi o dolara. Wartości Tethera oraz amerykańskiej waluty są zbliżone, ale nie identyczne.


Kto zarabia na wzroście zainteresowania kryptowalutami?

Istnieje kilka grup, które obecną manię wokół kryptowalut zakończą z dużymi zyskami. W pierwszej kolejności należy wymienić producentów sprzętu komputerowego, wykorzystywanego do wydobywania kryptowalut. Należą do nich m.in. AMD czy Nvidia.

W przypadku AMD notowania są w ostatnich latach bardzo silnie skorelowane z kursem Bitcoina, co widać na poniższym wykresie.

Jako, że układy graficzne Nvidii znajdują szerokie wykorzystanie w Big Data i machine learningu, kurs tej spółki poszedł do góry znacznie silniej niż Bitcoin.

Wspomniani producenci sprzętu to nie jedyni beneficjenci obecnej sytuacji.

Obecnie osoby wydobywające monety najczęściej podłączają się do puli. Z kolei właściciel takiej popularnej puli zarabia do 3% od każdej wydobytej monety.

Nie można zapominać również o właścicielach giełd, których wpływy z prowizji od transakcji wzrosły znacząco na przestrzeni ostatnich kilku tygodni.


Główne źródła ryzyka

Podstawowym zagrożeniem dla rynku kryptowalut jest ingerencja polityków. Zdążyłem już zaznaczyć, że technologia blockchain wyprowadza nas poza dotychczasowy schemat przeprowadzania transakcji. Z pewnością taka sytuacja nie podoba się rządzącym oraz instytucjom nadzoru finansowego. Pozostaje pytanie na ile silna będzie chęć uregulowania rynku kryptowalut. Niewykluczone, że rządy poszczególnych państw będą wybierać jedną z kryptowalut, a następnie faworyzować ją na swoim terytorium, aby ostatecznie skorzystać z jej aprecjacji. Kto wie czy nie taki właśnie jest zamiar Narodowego Banku Kanady, który dołączył do projektu mającego na celu tworzenie aplikacji biznesowych korzystających z Ethereum. Kilka tygodni wcześniej ten sam bank wspomniał o konieczności wprowadzenia regulacji dotyczących Bitcoina.

Kolejnym źródłem ryzyka są ewentualne włamania na giełdy. W przeszłości na rynku kryptowalut dochodziło już do kradzieży dużych środków. Nie można wykluczyć, że pomimo coraz lepszych zabezpieczeń, uczestnicy którejś z giełd również staną się ofiarami kradzieży.

Wiele niepewności towarzyszy funkcjonowaniu rynku ICO (Initial Coin Offering), obejmującego wprowadzanie nowych projektów związanych z kryptowalutami (np. stworzenie aplikacji za której użycie będziemy płacić daną kryptowalutą). Funkcjonuje on na zasadzie zbliżonej do crowdfundingu. Obecnie nowe projekty pojawiają się co kilka dni, o ile nie codziennie. Wiele z nich zakończy się klapą. Wydaje się, że w ten sposób rynek kryptowalut przejdzie naturalną selekcję, która ostudzi obecny hurraoptymizm.

Kryptowaluty funkcjonują dzięki technologiom, które dla większości osób są kompletnie nieznane. W przypadku niektórych kryptowalut (Bitcoin, Ethereum) już niebawem może dojść do zmiany bądź rozbudowy algorytmów na których zostały one oparte. Nawet najlepiej poinformowanym osobom trudno jest dziś określić, co dla rynku będą oznaczać wspomniane zmiany.

Oczywiście źródłem ryzyka jest również obecna sytuacja – śmiało możemy określić ją mianem bańki spekulacyjnej. Tak silne wzrosty na przestrzeni kilku tygodni w dużej mierze opierały się na założeniu, że znajdzie się kolejna osoba, która odkupi daną kryptowalutę jeszcze drożej. Większości spekulantów towarzyszy strach, że do spadków dojdzie akurat w najgorszym dla nich momencie. Kiedy zatem rozpoczyna się nieco wyraźniejszy ruch w dół, natychmiast jest on pogłębiany przez tysiące spanikowanych spekulantów.


Podsumowanie

Odnosząc się do bieżącej sytuacji, spodziewamy się spadku ceny Bitcoina, podobnie jak miało to miejsce przy okazji poprzednich silnych wzrostów. Nadal zbyt duża jest przewaga spekulantów nad osobami, które wykorzystują Bitcoiny zgodnie z ich pierwotnym przeznaczeniem. Obecna sytuacja przypomina nieco bańkę technologiczną z 2000 roku. Wówczas bańka pękła, odstraszyła inwestorów, a jednocześnie ośmieszyła wiele ówczesnych pomysłów na biznes w Internecie. Niektóre z nich dopiero po wielu latach odniosły sukces. Niewykluczone, że w przypadku kryptowalut będzie podobnie.

Jeśli jednak spojrzymy na temat kryptowalut nieco szerzej, zauważymy, że wprowadzają one swego rodzaju podział między pokoleniami. Oczywiście jest to częściowe uogólnienie, jednak to przede wszystkim młode pokolenie wykazuje przekonanie do kryptowalut. Z drugiej strony, większość 20- i 30-latków nigdy w swoim życiu nie doświadczyła wojny czy spowodowanych nią przerw w dostawach energii, od której rynek kryptowalut jest uzależniony. Stąd biorą się różnice – wśród starszych pokoleń dominuje sceptycyzm i skłonność do inwestowania w metale czy nieruchomości (oczywiście mowa o osobach, które mają krytyczne podejście do walut bez pokrycia).

Młodzi ludzie są przekonani do inwestowania w kryptowaluty również z powodu większej skłonności do ryzyka. W przypadku kryptowalut zmienność rzędu 50% w kilka dni nie jest czymś nadzwyczajnym. To dodatkowy element, który przyciąga młodych i odstrasza starszych, gromadzących majątek na emeryturę.

Wielokrotnie pisaliśmy o tym, że wpływowe grupy osób dążą do centralizacji władzy i nadzoru. Rynek kryptowalut jest dowodem na to, że kreatywniejsza część ludzkości w naturalny sposób (ucząc się i tworząc) będzie przeciwstawiać się wszelkim procesom centralizacji. Co na to globaliści? Jakiekolwiek głośne zakazy używania kryptowalut byłyby z ich strony samobójstwem. Należy raczej spodziewać się, że będą dążyć do przejęcia nowego rynku, a następnie wykorzystania go do własnych celów.


Zespół Independent Trader

Źrodło: Independent Trader - Niezależny Portal Finansowy

http://independenttrader.pl/mania-wokol-bitcoina-i-perspektywy-rynku-kryptowalut.html

Artykuł powstał we współpracy z portalem alte.capital



Na powierzchni ISS znaleziono żywe zarodniki i fragmenty DNA mikroorganizmów

Na orbicie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, na wysokości około 400 kilometrów, znaleziono żywe zarodniki i fragmenty DNA drobnoustrojów odpornych na niekorzystne środowisko kosmiczne. Zdaniem naukowców można mówić o ustanowieniu nowej górnej granicy biosfery Ziemi.

 

Badanie zostało przeprowadzone w ramach eksperymentu "Test" w przestrzeni kosmicznej. Kosmonauci zebrali 19 próbek pyłu kosmicznego z powierzchni ISS podczas spacerów kosmicznych. Badania próbek dwukrotnie wykazały obecność przedstawicieli rodzaju Mycobacteria i Delftia - rodzina Comamonadaceae, rząd Burkholderiales, które są reprezentantami typowych naziemnych i morskich rodzajów bakterii.

Bakterioplankton morski Mycobacteria zamieszkuje Morze Barentsa. Pozostałe bakterie, których DNA zostały znalezione, zostały wcześniej zidentyfikowane w próbkach glebowych na wyspie Madagaskar.

 

Zdaniem naukowców odkrycie dowodzi hipotezy o zewnętrznym troposferycznym źródle żywych organizmów i sugeruje możliwość przeniesienia materii aerozolowej z troposfery na wysokość jonosfery. Ponadto wyniki badania potwierdzają hipotezę istnienia mechanizmu "windy jonosferycznej", przenoszącego aerozole troposferyczne z powierzchni Ziemi do górnej jonosfery.

 



Niewiarygodne zdarzenie na Ukrainie – słup wody rozerwał asfalt jak karton

Wczoraj po południu w stolicy Ukrainy podczas testu instalacji ciepłowniczej coś poszło nie tak. Na terenie Kijowa pękła podziemna rura o średnicy 80 centymetrów, a wybuch ogromnego słupa wody do wysokości szóstej kondygnacji rozerwał asfalt, jak tekturę.

 

 

Na miejscu zdarzenia powstał krater o średnicy 20-30 metrów.

 

Na filmie (zwłaszcza w zwolnionym tempie) widać, jak przybierająca woda „nadmuchuje” asfalt. Chwilę później jego fragmenty  lecą w powietrze w różnych kierunkach. W wyniku zdarzenia uszkodzonych zostało kilka samochodów i okna w sąsiednim budynku. Właścicielom zniszczonego mienia obiecano odszkodowania.



Technika CRISPR może wywoływać setki mutacji w genomie

Metoda edycji genów CRISPR, określana mianem molekularnych nożyczek, to narzędzie, które może pozwolić na eliminację wielu chorób o podłożu genetycznym. Niestety również i ta metoda może okazać się niebezpieczna. Naukowcy z Columbia University of Medical Center ostrzegają, że stosowanie tej techniki może wiązać się z powstaniem wielu mutacji w genomie.

 

Podczas badań na myszach, które zostały wcześniej poddane terapii genowej z zastosowaniem metody CRISPR celem usunięcia genu prowadzącego do szybkiej ślepoty odkryto, że u gryzoni powstało ponad 1500 mutacji pojedynczego nukleotydu oraz ponad 100 delecji i insercji. Jednak najbardziej niepokoi fakt, że żadna mutacja nie została przewidziana przez algorytmy komputerowe, które są często wykorzystywane przez naukowców do wykrywania defektów.

Współautor badania Stephen Tsang powiedział, że nawet jedna mutacja w nukleotydzie może nieść ze sobą poważne konsekwencje. Nie jesteśmy w stanie nawet przewidzieć jakie skutki uboczne może powodować mutacja, jaki będzie miała wpływ na kolejne pokolenia i czy nauka będzie w stanie "naprawić" defekt. Dlatego Tsang twierdzi, że naukowcy powinni dokonywać sekwencjonowania całego genomu, a nie tylko fragmentów.

 

Chiny przeprowadzają obecnie pierwsze badania kliniczne z zastosowaniem metody CRISPR i są obecnie liderem na tym polu. Tuż za nimi są Stany Zjednoczone, które w przyszłym roku przeprowadzą własne eksperymenty.

 

Wiadomość pochodzi z portalu tylkonauka.pl