Marzec 2017

Na australijskim wybrzeżu odkryto największe skupisko śladów dinozaurów

Na zachodnim wybrzeżu Australii odkryto największe w historii skupisko śladów dinozaurów. Według badaczy, znalezisko składa się ze śladów 21 starożytnych gadów.

 

Odkrycia dokonano na skałach znajdujących się na Archipelagu Dampiera, a wiek skamielin szacuje się na 127 – 140 milionów lat. Przeprowadzono spis wszystkich znalezionych śladów, który zajął łącznie pięć lat i ponad 400 godzin dokumentacji. Łączna liczba odkrytych śladów wyniosła 48, twierdzi jeden z badaczy, Steven Solcieri.



Zidentyfikowano pięć typów śladów drapieżnych teropodów, sześć rodzajów roślinożernych zauropodów, cztery rodzaje śladów dwunożnych dinozaurów i sześć rodzajów śladów ankylozaurów. Udało się również zidentyfikować ślady o średnicy 1,7 metra – jedne z największych śladów zauropodów na świecie.

 

Taka różnorodność śladów w jednym miejscu jest pierwszym tego typu przypadkiem. Ponadto, zdaniem ekspertów, miejsce odkrycia jest pierwszym obszarem w Australii, który zawiera pozostałości z okresu kredowego.

 



Opracowano robota, który nawiązuje kontakt wzrokowy

Kontakt wzrokowy pomiędzy robotem a człowiekiem będzie niezwykle ważny podczas interakcji w niedalekiej przyszłości, twierdzą eksperci z japońskich firm Nippon Telegraph oraz Telephone Corporation.

 

Firmy stworzyły we współpracy robota o nazwie Transgazer. Urządzenie posiada specyficzne, wklęsłe oczy, które tworzą iluzję, w której wydaje się, że robot nawiązuje kontakt wzrokowy, nawet jeśli nie stoi się bezpośrednio przed nim.

Oczy robota mogą jednak zmieniać się poprzez obrót o 180 stopni i stawać się wypukłe. Eksperyment wykazał, że jeśli uczestnicy badania znajdowali się w odległości pod kątem 32 stopni od robota, odbierali wtedy wrażenie, że Transgazer ich obserwuje.

 

Póki co nie jest to jeszcze świadomy kontakt wzrokowy, a jedynie iluzja optyczna. Jednak znając ambicje twórców tego typu projektów, rozwój koncepcji będzie kontynuowany.

 



Zdaniem naukowców nasz wszechświat może być symulacją zaprojektowaną przez obcych

Kilku naukowców przedstawiło ostatnimi czasy swoją teorię, zgodnie z którą wszyscy żyjemy niczym w filmie Matrix, wewnątrz gigantycznego hologramu, stworzonego przez zaawansowaną cywlizację pozaziemską.

 

Pierwszą osobą, która zaproponowała takie podejście do genezy naszego wszechświata był profesor Nick Bostrom z Oxford University. Jego śladem poszło kilku kolejnych naukowców, którzy otwarcie poparli tą wizję. Jako że mamy do czynienia z wybitnymi umysłami i specjalistami w swoim fachu, a nie zwariowanymi nastolatkami, poświęcającymi cały dzień na pokonaniu kolejnych poziomów, można założyć, że przedstawione teorie nie są tylko i wyłącznie efektem wybujałej wyobraźni młodocianego maniaka.

Rich Terrile z Centrum Obliczeń Ewolucyjnych NASA, zasugerował wprost, że naszym stwórcą jest swego rodzaju programista komputerowy, który sprawił, że żyjemy w holograficznym świecie, a wszystko co nas otacza, jest realne tylko z pozoru (podobnie, jak to wyglądało w Matrixie). Według Terrile'a nasza egzystencja to inteligentnie opracowana symulacja, dzięki czemu w danej chwili dostrzegamy to, co jest nam aktualnie potrzebne.

Koncepcja zakładająca, że nasz wszechświat jest wynikiem zdolności informatycznych obcej cywilizacji, może być odpowiedzią na wiele tajemniczych pytań, które przez wieki nurtowały naukowców i filozofów.

 

 



Stany Zjednoczone zmieniają strategię - obalenie Assada przestało być priorytetem

Po 6 latach krwawej wojny w Syrii nastąpiła destabilizacja państwa, zginęło ponad 400 tysięcy ludzi i zaangażowano w konflikt zbrojny wiele krajów z całego świata. Rząd w Damaszku mimo wszystko funkcjonuje i przetrwał najgorsze a prezydent nie został obalony. Tymczasem nowa administracja USA ogłosiła, że Baszar Assad nie jest już jej priorytetem w Syrii.

 

Nikki Haley, ambasadorka USA przy ONZ ogłosiła w czwartek, że Stany Zjednoczone nie będą już domagać się odejścia Assada. Priorytetem Amerykanów ma być teraz współpraca na rzecz przywrócenia pokoju w Syrii. Jest to oczywiście pewne zaskoczenie, ponieważ jeszcze kilka miesięcy temu amerykańscy politycy wprost nawoływali do zbombardowania wojsk syryjskich, walczących przeciwko islamskiej opozycji. Barack Obama był zwolennikiem dostarczania broni i amunicji do Syrii, jednak sprzęt trafiał nie tylko do "umiarkowanych rebeliantów", ale czasem także do terrorystów.

 

Tymczasem Donald Trump i jego administracja podchodzą do sytuacji w Syrii w zupełnie inny sposób. Stany Zjednoczone przestały domagać się obalenia Assada, ale zaczęły wysyłać swoje wojska. W chwili obecnej, USA prowadzą wojnę przeciwko tzw. Państwu Islamskiemu, lecz co będzie dalej, gdy terroryści ostatecznie polegną?

 

Choć stanowisko wobec Assada uległo radykalnej zmianie, Stany Zjednoczone wciąż pozostają wrogo nastawione do Iranu. Jeszcze na początku marca Nikki Haley powiedziała, że pokój w Syrii będzie możliwy tylko wtedy, gdy sunnickie Państwo Islamskie i szyicki Hezbollah raz na zawsze opuszczą ten kraj. To samo dotyczy wojsk irańskich i innych sprzyjających temu państwu ugrupowań.

 

Jak zatem widzimy, Stany Zjednoczone obrały inną strategię, która pozwoli zrealizować interesy Izraela przy jednoczesnym pozostawieniu Assada, co byłoby na rękę Rosji. Plan Amerykanów uderza między innymi w libańską organizację Hezbollah, która otrzymuje dostawy broni od Iranu poprzez Syrię. Jest to jednocześnie okazja aby osłabić irańskie wpływy na Bliskim Wschodzie, na czym ponownie skorzysta Izrael oraz Arabia Saudyjska i Stany Zjednoczone. Putin i Trump z pewnością będą dyskutować na ten temat, gdy Państwo Islamskie zostanie ostatecznie wyeliminowane.

 

Źródła:

http://www.haaretz.com/middle-east-news/syria/1.780602

http://www.breitbart.com/national-security/2017/03/09/nikki-haley-iran-out-syria/



Symulacje komputerowe potwierdzają, że na Marsie doszło do ogromnego tsunami

Świat naukowy jest coraz bardziej przekonany, że kilka miliardów lat temu Mars przypominał dzisiejszą Ziemię i posiadał ogromne pokłady wody. Przeprowadzone symulacje komputerowe wykazały, że za sprawą uderzenia wielkiego ciała niebieskiego, na Czerwonej Planecie mogło dojść do gigantycznego tsunami.

 

Badacze od kilku lat próbują udowodnić, że kiedyś Mars posiadał oceany wody. Niektórzy z nich odnaleźli ślady po tsunami, lecz nie potrafili wyjaśnić pochodzenia tych zjawisk. Naukowcy z Francji, Stanów Zjednoczonych i Włoch dokonali właśnie ważnego odkrycia.

 

Na powierzchni tej planety odkryto specyficzne formacje skalne, których powstanie wiązane jest z przejściem potężnej fali tsunami. Badacze uważają, że krater Łomonosowa, który znajduje się niedaleko marsjańskiego bieguna północnego i posiada średnicę około 150 kilometrów, jest pozostałością po upadku sporych rozmiarów asteroidy. Impakt mógł doprowadzić do powstania wielkiej fali. Powstały w momencie uderzenia krater był przez chwilę pusty, po czym został wypełniony wodą ze wszystkich stron, co wywołało drugą falę tsunami.

Źródło: Alexis Rodriguez

Naukowcy przeprowadzili liczne symulacje komputerowe, które potwierdzają ich przypuszczenia. Badacze twierdzą, że obecności wspomnianych formacji skalnych na Marsie nie da się wyjaśnić w żaden inny sposób. Odkrycie postrzegane jest jako istotny dowód potwierdzający, że Czerwona Planeta posiadała kiedyś oceany pełne wody, lecz z biegiem czasu przekształciła się w jedną wielką pustynię.

 



Pomidor-mutant z truskawką wewnątrz

Mieszkaniec Chin, pracując jako programista w jednej z instytucji w Pekinie, jak zawsze każdego dnia, wziął śniadanie do pracy, które składało się z kanapek i świeżych warzyw. Znalazły się wśród nich m.in. pomidory. Jakie było zdziwienie Chińczyka, gdy w jednym z pomidorów odkrył nagle ...truskawkę. Człowiek przerażony rośliną mutantem przerwał konsumpcję i zaczął się zastanawiać  nad rożnymi „osiągnięciami” współczesnego społeczeństwa. Programista sfotografował pomidora, a zdjęcie umieścił w Internecie z pytaniem: "co to jest i czy mogę to zjeść"?

 

 

Eksperci natychmiast odpowiedzieli na wezwanie przerażonego Chińczyka. Uspokoili go, tłumacząc, że w tym przypadku wcale nie chodzi o mutację. Zdarza się to rzekomo dość często, kiedy pomidory uprawiane są w niskiej wilgotności lub są nierównomiernie podlewane. Z uwagi na niedobór wody w pomidorze może powstać nienaturalnie wyglądający twór lub wyjątkowa formacja. Większość naukowców przyznaje jednak, że wnętrze pomidora, przypominające dojrzałą truskawkę, widzi po raz pierwszy.

 

Programista był zadowolony z wyjaśnieniem specjalistów, jednak, jak napisał w Internecie, nie zdecydował się na zjedzenie dziwnego warzywa w całości. Być może połakomił się na część, nie obejmującą truskawkowego wnętrza. Smakiem zapewne ten pomidor nie różni się od innych…pomidorów.



Tajemnicze podwodne wybuchy zaobserwowane na Morzu Tyrreńskim u wybrzeży wyspy Montecristo

Załoga statku rybackiego, który 16 marca 2017 roku, plywał na Morzu Tyrreńskim w okolicy wyspy Montecristo, była świadkiem powstawania jakiegoś rodzaju wybuchów pod powierzchnią. Zjawisko było tak gwałtowne, że dochodziło do wyrzucania w powietrze wody do wysokości kilkunastu metrów w górę. 

Naukowcy, którzy oglądali film zrobiony przez rybaków sugerują, że przyczyną tego dziwnego zjawiska może być wybuch podwodnego wulkanu. Rybacy mówili, że początkowo zaintrygowało ich to dziwne zjawisko, ale gdy zdali sobie sprawę, że dochodzi do coraz większej ilości eksplozji pod wodą, zrozumieli grozę sytuacji i odpłynęli w kierunku bezpiecznego miejsca. 

Eksperci otrzymali od rybaków współrzędne zjawiska, oraz próbki wody z miejsca akcji, które przytomnie pobrano.  Według wstępnych ustaleń z włoskiego Instytutu Geofizyki i Wulkanologii (IN-VI), źródłem niezwykłej aktywności może być nieznany dotychczas wulkan błotny, który jest położony na dnie morza między wyspami Pianosie i Montecristo. 

 

Analiza chemiczna wody morskiej w okolicy tajemniczej erupcji, wykazała, że odnotowano znaczne zwiększenie stężenia metanu niż zwykle. Naukowcy wysłali w tę okolicę, podwodny bezzałogowy pojazd, którego celem było przeskanowanie dna, ale w trakcie prac, nie ujawnił żadnych lokalnych anomalii termicznych. Montecristo to wyspa na przypominającym kształtem trójkąt, Morzu Tyrreńskim będącym częścią Morza Śródziemnego. Wyspa wchodzi w skład Archipelagu Toskańskiego. 


 



Plazma generowana z przodu pojazdu ma pomóc zaoszczędzić paliwo samochodom dostawczym

Szwedzcy eksperci z Royal Institute of Technology wpadli na pomysł, jak usprawnić transport poprzez zminimalizowanie wpływu prądów powietrznych na samochody ciężarowe za pomocą urządzeń generujących plazmę.

Według badań, około 20 % energii ciężarówek zostaje utracone z powodu oporu aerodynamicznego. Naukowcy chcą stworzyć tak zwany wiatr elektryczny, który będzie miał na celu zmniejszenie wpływu naturalnych podmuchów wiatru na ruch pojazdów dostawczych.



Badacze twierdzą, że zastosowanie generatorów wiatrowych, zlokalizowanych w przednich narożnikach kabiny ciężarówki, ma zmniejszyć zużycie paliwa o około 5 %. Elektryczny wiatr będzie tworzony przez dwie elektrody pod wysokim napięciem, które będą jonizować powietrze, prowadząc do przepływu jego cząsteczek.

 

 



Norwegia planuje zbudowanie tunelu dla statków

Norweskie władze planują wydać 270 milionów dolarów na wykopanie tunelu dla statków, który ma połączyć Morze Norweskie z Morzem Północnym poprzez Półwysep Stadlandet.

Oczekuje się, że budowa tunelu o nazwie Stad Ship ma rozpocząć się w 2018 roku, przecinając najwęższy punkt półwyspu. Tunel będzie miał wysokość 37 metrów, szerokość 26,5 metra oraz prawie 2 kilometry długości.

 

Według szacunków, budowa tunelu będzie wymagała usunięcia około 7,5 miliona ton skał, aby projekt został ukończony do 2022 roku. Tunel ma być bezpieczniejszym i szybszym sposobem podróży w okresach niekorzystnych warunków pogodowych, będzie obsługiwał statki o wadze do 16 tysięcy ton metrycznych.

„Głównym powodem dla stworzenia tunelu jest zwiększenie poziomu bezpieczeństwa” – Twierdzi Terje Andreassen, kierownik projektu. Nowa droga nie będzie zaoszczędzać czasu poprzez swoją odległość, tylko poprzez uniknięcie trudnych warunków pogodowych. Statki w tamtym rejonie muszą czasem czekać kilka dni, gdy warunki atmosferyczne ustabilizują się na tyle, by móc dalej płynąć.

 

 



Roboty będą zabierać więcej miejsc pracy niż do tej pory przewidywano

Każdy kolejny robot w gospodarce Stanów Zjednoczonych redukuje miejsca zatrudnienia o 5, 6 pracowników, a jeden robot na 1000 pracowników zmniejsza wartość wynagrodzenia o 0,25 – 0,5 %. Informacje te zostały opublikowane w National Bureau of Economic Research.

Badano wpływ robotów przemysłowych na rynek pracy od 1993 do 2007 roku. Szczególne zainteresowanie budzą maszyny w pełni autonomiczne, które nie wymagają ludzkiego nadzoru i są zaprogramowane do wykonywania różnych zadań, na przykład spawania, malowania, montażu oraz pakowania.

 

W badaniu wzięto pod uwagę także inne czynniki mające wpływ na amerykańską gospodarkę, na przykład import z Chin i Meksyku, przeniesienia produkcji za granicę i tym podobne. Podczas lat, w których prowadzono badania, liczba robotów wzrosła czterokrotnie.



Wysokość bezrobocia w Stanach Zjednoczonych wynikająca z robotyzacji waha się od 360 do 670 tysięcy miejsc pracy. Jednak jeśli tworzenie robotów w ciągu najbliższych dwóch dekad odbędzie się według prognoz ekspertów, mogą to być znacznie wyższe wyniki. Naukowcy przewidują, że robotyka będzie niekorzystnie wpływać na praktycznie każde zatrudnienia, z wyjątkiem kierowniczych.

 

Najbardziej mają ucierpieć robotnicy, operatorzy, montażyści, mechanicy oraz pracownicy transportu. Przewiduje się, że do 2025 roku liczba robotów w Stanach Zjednoczonych wzroście czterokrotnie. Spowoduje to zmniejszenie zatrudnienia wśród ludzi aktywnych zawodowo, spadną także płace. Zjawisko może dotknąć od 1,9 do 3,4 miliona osób.