Wrzesień 2016

Chińskie jezioro przybrało krwistoczerwony kolor

W prowincji Shanxi, słone jezioro Yuncheng, zwane również "chińskim Morzem Martwym", stało się nową atrakcją turystyczną. Część jeziora, w ciągu jednej nocy, zmieniła swój kolor na czerwony.

 

Zjawisko to powtarza się każdego roku. Za zmianę koloru odpowiadają algi, które zwykle są zielone. Jednak przy wysokich temperaturach oraz wysokim zasoleniu wody, glony produkują karotenoidy, stąd też wzięło się nietypowe zabarwienie jeziora.

Co ciekawe, tylko część jeziora zmieniła kolor. Jak można zauważyć na zdjęciu, woda po drugiej stronie jezdni nie jest czerwona. Władze lokalne przyznają, że nie mają pojęcia dlaczego zaczerwieniła się tylko jedna strona jeziora.

Zjawiska tego typu nie są rzadkością. W lipcu bieżącego roku, irańskie jezioro Urmia również zmieniło kolor. Charakterystyczne zabarwienie wód obserwowano również we Francji, Australii, Hiszpanii oraz Turcji.

 



Rosyjski dziennik ostrzega przed eskalacją syryjskiego konfliktu

Kampania wojenna we wschodniej, oblężonej części miasta Aleppo trwa w najlepsze. Syryjskie wojska próbują zdobyć pozostałe terytoria, choć przychodzi im to z trudnością, natomiast rosyjskie samoloty nie wstrzymują bombardowań. Stany Zjednoczone bardzo agresywne zareagowały na wydarzenia we Wschodnim Aleppo, wystosowując groźby pod adresem Rosji.

 

Niedawna wypowiedź Johna Kirby'ego, rzecznika Departamentu Stanu USA, jest nadal szeroko komentowana na świecie. Podczas konferencji prasowej powiedział wprost, że jeśli Rosja będzie nadal wspierać swojego sojusznika przeciwko bandom terrorystów i "opozycji", to będzie tracić kolejnych żołnierzy, islamiści zaczną strzelać do samolotów a być może będą nawet przeprowadzać zamachy terrorystyczne w samej Rosji.

"Grupy ekstremistyczne będą nadal wykorzystywały luki w Syrii aby rozwinąć swoją działalność, która może obejmować ataki na rosyjskie interesy, być może nawet na rosyjskie miasta. Rosja będzie nadal wysyłać swoich żołnierzy do kraju w workach na zwłoki, będzie nadal tracić zasoby, być może nawet samolot" - powiedział John Kirby.

Rosyjski dziennik Kommiersant wskazuje, Stany Zjednoczone po raz pierwszy wystosowały tego typu groźby. Analitycy ostrzegają, że jakakolwiek współpraca między mocarstwami jest skazana na niepowodzenie. Ewentualna zmiana może nastąpić dopiero po wyborach prezydenckich w USA, gdy Barack Obama zakończy już swoją kadencję.

 

Tymczasem obecna sytuacja jest zła, ale może być jeszcze gorsza. Rosyjscy analitycy twierdzą, że gdy współpraca na linii USA-Rosja zostanie ostatecznie zerwana, obie strony konfliktu mogą zacząć wzajemnie atakować swoich przeciwników. Rosjanie zaczną otwarcie zwalczać "opozycję" i islamskich terrorystów, a Amerykanie będą zabijać syryjskich żołnierzy, tak jak to miało miejsce dwa tygodnie temu w Dajr az-Zaur.

 

Konflikt w Syrii prawdopodobnie będzie się pogłębiał. Syryjskie media podają, że do bazy lotniczej w Latakii przybyły dodatkowe bombowce Su-24 i Su-34, zaś samoloty Su-25 wkrótce przybędą na miejsce. Rosja najwyraźniej nie ma zamiaru rezygnować z nalotów w mieście Aleppo. Z kolei Turcja rozpoczęła ofensywę w północnej części muhafazy o tej samej nazwie i powoli zmierza w kierunku głównego miasta. Jeden z urzędników powiadomił, że Ankara, w razie konieczności, może pozostać zaangażowana w syryjski konflikt nawet przez lata.

 

Źródła:

http://sana.sy/en/?p=89316

http://www.kommersant.ru/doc/3102401

http://www.presstv.ir/detail/2016/09/30/486993/turkey-syria-incursion-daesh



Dzisiaj na niebie można podziwiać "czarny księżyc"

Po raz pierwszy od marca 2014 roku, mieszkańcy Ziemi będą mogli zobaczyć zjawisko zwane "czarnym księżycem". Mówi się tak na przypadek gdy w ciągu jednego miesiąca kalendarzowego, występuje drugi raz pierwsza faza Księżyca.

 

Nasz ziemski satelita znajduje się wtedy między Słońcem, a naszą planetą. Z tego powodu zwrócona w naszą stronę cześć Księżyca pozostaje nieoświetlona, a światło  słoneczne oświetla cześć niewidoczną z Ziemi. W związku z tym można powiedzieć, że "czarny księżyc" jest odwrotnością pełni.

 

Zwykle miesiąc księżycowy trwa 29,53 dni. We wrześniu jego początek przypadł na 1 września, teraz mimo, że miesiąc kalendarzowy jeszcze się nie skończył, rozpoczyna się następny. Taka sytuacja ma zwykle miejsce co 32 miesiące.

Ze względu na usytuowanie naszego satelity, czarnego księżyca nie da się zobaczyć nocą. Obecnie wstaje i zachodzi wraz ze Słońcem. Jednak można go podziwiać jeszcze przez jakiś czas przed nastaniem ciemności.

 

 



 



Skarb Państwa zabiera dywidendy

Kosztowny program polityczny Prawa i Sprawiedliwości pozwalał inwestorom przypuszczać, że polski rząd będzie szukał kolejnych źródeł pieniędzy, forsując wysokie dywidendy w spółkach Skarbu Państwa. W takim przypadku część środków trafiłaby do budżetu państwa, a część do pozostałych akcjonariuszy. Kto myślał w ten sposób, ten nie docenił polityków. Znaleziono rozwiązanie, które wciąż zadowala władzę, natomiast stawia w dużo gorszym położeniu mniejszościowych akcjonariuszy.


Przypadek PGE

PGE to spółka z branży energetycznej, która dostarcza energię elektryczną do pięciu milionów klientów. Jej głównym akcjonariuszem jest Skarb Państwa, który posiada ponad 57% akcji. W latach 2012 - 2015 PGE była bardzo interesującą spółką dla wszystkich inwestujących pod dywidendę. Przedsiębiorstwo regularnie dzieliło się zyskiem z inwestorami, a stopa dywidendy wynosiła od 5% do 9,2%, co było naprawdę dobrym wynikiem.

 

Wspomniany okres wyglądał również dobrze, jeśli chodzi o notowania spółki. Latem 2014 roku akcje PGE były najdroższe, jeden walor kosztował 22,85 zł. Wysokie poziomy osiągnięto jeszcze w kwietniu 2015 roku, kiedy akcje PGE były warte 21,40 zł. Potem nastąpił zjazd w dół, a kluczową rolę odegrała polityka. Najpierw przyczyną ogólnych spadków na GPW były obawy związane z przejęciem władzy przez Prawo i Sprawiedliwość, czyli partię zapowiadającą wówczas wzrost interwencjonizmu państwowego. Następnie okazało się, że to branża energetyczna ratować ma nierentowne górnictwo, do czego PGE miało dołożyć 500 milionów złotych. Z kolei ostatnie miesiące przyniosły nowy pomysł PiSu, który przesądził o dalszych spadkach spółek Skarbu Państwa. Zapowiedzią tego, co będzie się działo w najbliższym czasie, jest sytuacja do której doszło właśnie wokół PGE.

 

Początkowo stopa dywidendy wypłaconej przez PGE w tym roku miała wynieść prawie 8%. Ze względu na strukturę właścicielską, 57% dywidendy trafiłoby do Skarbu Państwa, natomiast pozostała część zostałaby podzielona między pozostałych właścicieli. Informacja spowodowała wzrost kursu akcji, jednak podczas Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy zaproponowano obniżenie stopy dywidendy do zaledwie 2%. Pozostała część zysku miała pozostać w spółce i zostać przeniesiona z kapitału zapasowego na kapitał zakładowy. Taka operacja wiąże się z koniecznością zapłacenia podatku w wysokości 19%. Rządzący bronią jednak pomysłu twierdząc, że takie postępowanie zwiększa wiarygodność płatniczą spółki i podnosi wartość nominalną akcji.


Na czym polega problem?

Wielu inwestorów trzymało akcje PGE w dużej mierze ze względu na przyzwoitą dywidendę. Zgodnie z najnowszym pomysłem rządu, dywidendy wypłacane przez spółkę będą symboliczne. Z kolei państwo nadal będzie w korzystnej sytuacji, za sprawą podatku pobieranego od podniesienia kapitału zakładowego. W przypadku PGE to podniesienie zostało jeszcze zminimalizowane (z 5,6 mld do 467 mln zł), ponieważ oczekiwano na interpretację dotyczącą wysokości należnego podatku. W międzyczasie kilku bardzo istotnych wypowiedzi udzielił minister energii Krzysztof Tchórzewski.

 

„Zrobiliśmy pilotaż. Zobaczymy, jak to wygląda od strony podatkowej, dlatego zmniejszyliśmy kwotę podniesienia” – powiedział Tchórzewski jeszcze w odniesieniu do PGE, po czym dodał: „Myślę, że porządkowanie kapitałów będzie postępować. W niektórych spółkach będzie to oznaczać nawet podwojenie wartości nominalnej akcji”.

 

Z tych słów jasno wynika, że PGE nie było wyjątkiem i podobnie stanie się z innymi spółkami. Różnica będzie polegać na tym, że w kolejnych przypadkach podatki trafiające do budżetu państwa będą znacznie wyższe. Taka interwencja państwa oczywiście odstraszy inwestorów, a być może nawet narazi spółki na procesy sądowe. Najwyraźniej jednak kierunek został już obrany, bo ostatnia wypowiedź ministra Tchórzewskiego jasno pokazuje, że władza całkowicie lekceważy drobnych inwestorów.

„Pieniądze z tych operacji to normalny dochód państwa, którego do tej pory unikano, wpychając środki na kapitał zapasowy, żeby były większe pieniądze np. na dywidendy czy na inne rzeczy” – powiedział minister.

Oczywiście takie działania musiały wywołać reakcję inwestorów. Wypełniony państwowymi spółkami WIG20 doświadczył kolejnych spadków. Efekty działań rządu dobrze widać również po indeksie WIG - Energia (spółki z branży energetycznej, duże uzależnienie od Skarbu Państwa), który boleśnie odczuł całą sytuację.

Podniesienie kapitału zakładowego przez spółki Skarbu Państwa daje rządzącym jeszcze jedną korzyść. W przypadku kolejnych problemów w górnictwie (bądź jakiejkolwiek innej branży) spółki energetyczne znowu będą mogły wystąpić w charakterze ratownika, przeznaczając kapitał na uratowanie nierentownych przedsiębiorstw.

 

Działania partii rządzącej, jak to zwykle w demokracji bywa, obliczone są na utrzymanie wysokiego poparcia. Najprostszy sposób to głośne i hojne wspomaganie dużych grup, natomiast okradanie obywateli w możliwie najcichszy sposób. Stąd też mamy program 500+ czy dodatkowe pieniądze na górnictwo (ważne części elektoratu), natomiast wszyscy płacimy za to wyższymi opłatami w bankach (podatek bankowy), a niebawem również wyższymi cenami w sklepach (podatek handlowy, opłaty dla ciężarówek na kolejnych drogach ekspresowych). Z kolei drobni inwestorzy muszą pogodzić się z kilkukrotnie niższymi wpływami z dywidend.


Jak zatem działać na GPW?

Ceny akcji na polskiej giełdzie znajdują się na umiarkowanych poziomach, dlatego warto nadal interesować się sytuacją na GPW. Zważywszy na politykę rządu, zasadą nr 1 powinno być trzymanie się z dala od spółek Skarbu Państwa. Każdy z nas może być pewien, że prędzej czy później znajdzie się upadająca branża, którą państwowe spółki będą musiały wyciągnąć z kłopotów.

 

Ostatni rok pokazuje, że warto odpuścić sobie zarówno państwowe spółki, jak i inne duże przedsiębiorstwa, którymi państwo mogłoby się zainteresować. Kiedy zwrócimy uwagę na mniejsze spółki, mniej podatne na ryzyko polityczne, zauważymy, że zachowują się one dużo lepiej niż jest to w przypadku WIG20.

Jak widać, zawirowania polityczne odcisnęły znacznie większe piętno na WIG20 niż na indeksie średnich (mWIG40) i małych spółek (sWIG80). W żadnym wypadku nie sugeruję tutaj kupowania akcji, które już zdążyły znacząco urosnąć. Chodzi przede wszystkim o zrozumienie, że obecnie w Polsce łatwiej jest o wzrost notowań wśród mniejszych spółek. Warto zatem znaleźć takie, w przypadku których ten potencjał do wzrostu jest największy. Będą one odznaczać się niskim poziomem wskaźnika P/E, który jest ilorazem ceny jednej akcji oraz zysku netto przypadającego na akcję. Chcąc wzmocnić wiarygodność P/E warto obliczyć również wskaźnik CAPE, który bieżącą cenę notowań porównuje do zysków spółki z ostatnich 10 lat.

 

Ważny jest również poziom rentowności utrzymywany przez spółkę. Zadowalający poziom rentowności jest różny dla poszczególnych branż, dlatego chcąc należycie ocenić spółkę, trzeba porównać jej rentowność z innymi spółkami z tej samej branży. Często najlepiej pod względem rentowności wyglądają te przedsiębiorstwa, które rezygnują z utrzymywania drogich siedzib czy też obniżają wynagrodzenia dla kierownictwa. Takich spółek warto się trzymać, o ile ich cena rynkowa nie jest wygórowana.

 

Oczywiście idealnie byłoby, gdyby wybierane przez nas spółki regularnie wypłacały dywidendę. Na warszawskiej giełdzie jest ponad 60 przedsiębiorstw, które dzielą się zyskiem dłużej niż 5 lat. Jak na krótką historię GPW, jest to wynik znamionujący powtarzalność.


Podsumowanie

Trzeba przyznać, że w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy politycy zrobili wiele, aby odstraszyć inwestorów od inwestowania na GPW. Dodatkowy problem stanowi fakt, że osoby posiadające informacje o planowanych interwencjach rządu, znajdują się w uprzywilejowanej sytuacji.

 

W takiej sytuacji można jednak szukać okazji. Za takową można uznać ceny wielu mniejszych spółek, które odczuły ogólne pogorszenie popytu na GPW, jednak utrzymują stabilność finansową i wyróżniają się wysokim poziomem rentowności.

 

Absolutną podstawą dla rozsądnego inwestora powinno być unikanie spółek państwowych, jak i przedsiębiorstw z branż określanych jako strategiczne.

 

Warto mieć świadomość, że akcje polskich przedsiębiorstw nie powinny zajmować zbyt dużo miejsca w naszym portfelu inwestycyjnym (max. 8%). Pamiętajmy, że jest kilka rynków, które są tańsze od polskiego, jak Rosja, Turcja czy Chile. Sceptyczne podejście do GPW wynika również z dużego prawdopodobieństwa załamania na giełdzie w USA. Zważywszy na dane z ostatnich 25 lat jednego można być pewnym – spadki w Stanach Zjednoczonych są równoznaczne ze spadkami na giełdzie w Warszawie.


Zespół Independent Trader

Źródło: Independent Trader – Niezależny Portal Finansowy

http://independenttrader.pl/skarb-panstwa-zabiera-dywidendy.html



ISIS zostanie pokonane do końca 2017 roku, twierdzą eksperci

Państwo Islamskie nie ma szans przeciwko jednoczesnemu natarciu z ziemi i powietrza – mówi analityk.

 

ISIS jest blisko klęski militarnej i prawdopodobnie zostanie pokonane pod koniec 2017 roku, zdaniem analityka bezpieczeństwa. Firas Abi Ali to starszy analityk terroryzmu na Bliskim Wschodzie, który twierdzi, że grupa dżihadystów, znana również, jako Państwo Islamskie, jest osłabiana przez amerykańskie siły powietrzne i mało prawdopodobne, by przetrwała jako siła militarna dłużej niż kolejne 12 miesięcy.


Dla stacji BBC World Service powiedział: "Państwo Islamskie jest bliskie porażki militarnej. Prawdopodobnie nie wydarzy się to w 2016 roku, ale jest wysoce prawdopodobne, że zostaną pokonani pod koniec 2017 roku"

 

Zdaniem Abi Ali, wsparcie USA odgrywa w tej kwestii bardzo ważną rolę, zwłaszcza od strony powietrznej. Z militarnej perspektywy, Państwo Islamskie nie ma szans z nalotem powietrznym połączonym z atakiem naziemnym. Liczy się przede wszystkim nowocześniejsza technologia.

 



Rodrigo Duterte porównał prowadzoną wojnę z narkotykami do Holokaustu

W wyniku wojny narkotykowej, prowadzonej przez nowego prezydenta Filipin, zginęło już ponad 3 tysiące osób. Lecz Rodrigo Duterte dał właśnie do zrozumienia, że zabije o wiele więcej ludzi - zarówno handlarzy jak i uzależnionych od narkotyków. W ten sposób chce uratować kraj i przyszłe pokolenia przed zatraceniem.

 

W piątek, w mieście Davao, Duterte powiedział, że jego krytycy nazywają go kuzynem Adolfa Hitlera. Następnie dodał, że "Hitler zmasakrował trzy miliony Żydów", a w jego kraju żyje obecnie trzy miliony narkomanów, których zabiłby z przyjemnością. Swoją wypowiedź kontynuował twierdzeniem, które wywołało jeszcze większe oburzenie:

"Skoro Niemcy miały Hitlera, to Filipiny mogłyby mieć..." - powiedział, po czym wskazał na siebie.

Jego słowa bardzo nie spodobały się Żydom. Prezydent Światowego Kongresu Żydów, Ronald S. Lauder, domaga się publicznych przeprosin. Rodrigo Duterte poruszył bardzo niewygodny temat, a w dodatku liczba Żydów zamordowanych podczas II Wojny Światowej, jaką podał filipiński prezydent, jest według oficjalnej historii błędna.

 

Nowy przywódca tego państwa negatywnie wypowiadał się na temat Stanów Zjednoczonych, Unii Europejskiej i Organizacji Narodów Zjednoczonych, a nawet papieża Franciszka, nazywając do "skurwy**nem". Jedyne pozytywne słowa, jakie można było od niego usłyszeć, nawiązywały do współpracy z Rosją i Chinami.

 



Rozszerzenie Chrome pokazuje wszystko, co Facebook wie o swoich użytkownikach

Nawet jeśli zrobiłeś wszystko, aby ukryć swoje dane na Facebooku, to i tak korporacja ta posiada ogromną dokumentację na Twój temat.

 

Ogromna ilość danych, które Facebook zbiera od każdego z użytkowników została narażona na zdemaskowanie, a wszystko za sprawą nowego rozszerzenia przeglądarki internetowej Chrome. Witryna dopasowuje reklamy, wykorzystując ogromną ilość informacji na temat swoich użytkowników w celu jak najlepszego usprawnienia marketingu.

 

Źródła są zbudowane z ogromnego zbioru różnych interakcji na portalu. Na stronie można oglądać na przykład osoby lubiące poszczególny status, a następnie zdecydować, udostępniać filmy. Można oznaczyć zdjęcia w określonym miejscu, opublikować swoją ulubioną muzykę na swoim profilu, skomentować artykuł na temat polityczny lub zmienić swój status związku – każdy z tych elementów informacji jest rejestrowany jako wiedza o użytkowniku.



Te informacje niekoniecznie muszą pochodzić z Facebooka. Podobne zastosowanie można znaleźć na innych stronach, np. Instagram, WhatsApp, Tumblr. Propublica donosi, że firma "kupuje dane dotyczące hipotek swoich użytkowników, posiadania samochodu i zwyczajów handlowych od jednych z największych komercyjnych brokerów danych" – oznacza to, że nawet jeśli nie udzielamy się specjalnie w Internecie, nasze dane i tak w nim krążą.

 

Z tego powodu ProPublica stworzyła specjalne rozszerzenie do przeglądarki Chrome, które pozwala osobie zobaczyć wszystko, co Facebook wie o swoich użytkownikach. Niektóre z danych są bardzo konkretne, np. wielkość domu, liczba kart kredytowych, a wszystko to ustalane na podstawie interakcji na portalach społecznościowych.

 

 

 



Katastrofa pociągu w USA mogła być zamachem terrorystycznym?

W wyniku katastrofy kolejowej co najmniej jedna osoba zginęla. Jest też około setka rannych. Władze twierdzą, że nie znają jeszcze jej przyczyny,  ale pojawiły się już spekulacje, że może to być atak terrorystyczny.

 

Ponad 100 ludzi zostało rannych, a co najmniej jedna zmarła po tym, jak pociąg uderzył w podmiejski dworzec w Hoboken w stanie New Jersey. Do katastrofy doszło około 8:30 rano, pasażerowie opisywali, że przed zderzeniem pociąg gwałtownie spowolnił

 

Fotografowie z miejsca wypadku pokazują uszkodzenia wagonu i rozległe uszkodzenia konstrukcji torów do stacji w Hoboken. Ruch pociągów przejeżdżających przez stację został wstrzymany, o czym służby ratunkowe poinformowały na Twitterze.

 

Bardzo możiwe, że nagłe zdarzenie ma jakiś związek z panoszącym się niedawno za oceanem terroryzmem. W serii zamachów bombowych rannych zostało wtedy kilkadziesiąt osób. Prawdopodobnie to zdarzenie z Hoboken jest kolejnym z serii zamachów.



Po serii napaści firma Uber wprowadza nowy przycisk alarmujący

Uber wprowadza nowy przycisk alarmujący o napaści w samochodzie. Nowa funkcjonalność wynikła jako konieczność po serii ataków w  Republice Południowej Afryki. Pomysł powstał po doniesieniach o napaściach od co najmniej trzech pasażerek.

 

Początkowo nowy przycisk ma zostać zainstalowany tylko w aplikacji Uber dostęnej na terenie RPA. Firma twierdzi, że testowała wiele sposobów, aby poprawić bezpieczeństwo klientów w ciągu ostatniego miesiąca. Przycisk ma podłączyć samochody wykorzystywane do przewozów do centralnego systemu bezpieczeństwa firmy. Całą sprawą zaczęto się interesować po tym jak klientka Ubera została zgwałcona oraz okradziona, a po niej kolejne.

Dwóch mężczyzn zostało już aresztowanych w związku z rzekomymi atakami, ponoć jeden z oskarżonych podawał się fałszywie za członka tego serwisu. W wyniku czego Uber wprowadził aktualizację swoich usług w Afryce Południowej, pasażerowie będą również informowani o modelu oraz kolorze pojazdu, a także numerze licencji kierowcy, dowodzie rejestracyjnym oraz innymi szczegółowymi informacjami na temat kierowcy.

 

 

 

 



Norwegowie nie będą więcej przyzwalać na niszczenie lasów tropikalnych

Produkcja wielu towarów na świecie bezpośrednio lub pośrednio związana jest z niszczeniem lasów tropikalnych. Ma to istotny wpływ na nasze środowisko. Szybko ubywa drzew w Argentynie, Boliwii, Brazylii, Paragwaju, Indonezji, Malezji i Papui - Nowej Gwinei. Serce boli, gdy patrzymy na wielokilometrowe łyse plamy,  stanowiące niegdyś zielone, mokre domy dla setek żyjących gatunków.

 

 

 

Norweski rząd nie będzie już kupować produktów związanych z wycinką drzew. Każda firma, która niszczy lasy tropikalne, nie ma co liczyć na norweskie kontrakty rządowe. Od kilku lat wiele podmiotów w tym kraju nie robi już interesów z przedsiębiorcami zaangażowanymi w destrukcję lasów, ale dotychczas nie było to wspierane polityką rządową.

 

Norwegia będzie pierwszym krajem na świecie, który całkowicie rezygnuje z produktów, które powstają w wyniku niszczenia lasów tropikalnych. Norwegowie wprowadzają rygorystyczne wymagania dotyczące zamówień publicznych w celu ochrony zasobów leśnych na naszej planecie.

 

Władze Norwegii wzywają inne kraje do podjęcia podobnych działań, a zwłaszcza Wielką Brytanię i Niemcy. Inicjatywa Skandynawów jest bardzo ważna dla wszystkich ludzi. Jest to mały krok, ale chyba we właściwym kierunku.