Czerwiec 2016

Susza w Kalifornii grozi wyginięciem tamtejszych lasów iglastych

Trwająca od dwóch lat susza w Kalifornii wywołuje kolejne perturbacje. Na skutek warunków pogodowych nastąpiła niespotykana ekspansja korników na miejscowe lasy sosnowe. Według NASA, sytuacja jest na tyle poważna, że wiele z nich może wkrótce zniknąć całkowicie lub zostanie znacznie uszczuplone, jeśli klimat na południu Stanów Zjednoczonych nie wróci do normy w ciągu najbliższych lat.

Jednym z najbardziej niespodziewanych i niebezpiecznych skutków zmian klimatu i wzrostu temperatury na Ziemi było to, jak globalne ocieplenie wpływa na zachowanie i aktywność owadów. Klasycznym tego przykładem jest to, co stało się w ostatnich latach z lasami iglastymi na północy Ameryki Północnej.

W tych lasach od wieków żyją korniki - Dendroctonus ponderosae, które w normalnych okolicznościach odgrywają rolę pielęgniarek lasów, ponieważ niszczą one słabe i chore drzewa. Jednak w ostatnich latach ich populacja wzrosła nadmiernie z powodu łagodnych zim i suchych miesięcy letnich, w wyniku czego insekty zaczęły niszczyć również zdrowe części lasu.

 

Proces ten postępuje w zastraszającym tempie na co widać na najnowszych zdjęciach satelitarnych. Zaobserwowano to na północy kontynentu i w lasach iglastych na południu, w Kalifornii, gdzie znajdują się tysiącletnie sekwoje i innych rzadkie gatunki drzew.

Susza w Kalifornii trwa już przez prawie siedem lat i tylko w ubiegłym roku, obszar zniszczonego przez chrząszcze z rodzaju Dendroctonus, wzrosła o 10%. Według aktualnych prognoz NASA, klimat w Kalifornii może poprawić w tym roku w wyniku zmiany El Niño na La Nina.

 

 



W Afryce odnaleziono duże złoża cennego gazu - helu

W Tanzanii, w rejonie znanym jako Wielkie Rowy Afrykańskie, odkryto duże złoża cennego gazu - helu. Może to mieć kolosalne znaczenie, ponieważ hel stanowi tylko około 0,0005% składu ziemskiej atmosfery i często ucieka w przestrzeń kosmiczną. Jest za to potrzebny do rozwoju technologii kosmicznej.

Zwykle hel wykorzystuje się do chłodzenia statków kosmicznych. Często znajduje też zastosowanie w astronomii, na przykład przy produkcji niektórych rodzajów teleskopów.

 

Hel znajduje też zastosowanie w medycynie, na przykład przy produkcji urządzeń do wykonywania rezonansu magnetycznego. Odkrycie tanzańskich złóż jest uważane, za bardzo ważne, ponieważ zapewni przetrwanie wielu branżom.

 

Niewiele osób wie, że dużym producentem helu jest Polska. Pozyskuje się go z gazu ziemnego. W przeciwieństwie do reszty Europy gdzie hel występuje w ilościach śladowych, u nas można go znaleźć nawet w 3% wydobywanego u nas gazu ziemnego.

 

 



Prądy strumieniowe w atmosferze zachowują się nietypowo i przekraczają równik

Ostatnio w wielu miejscach świata dochodzi do licznych anomalii pogodowych. Według amerykańskich klimatologów obecnie nie można już patrzeć na układy prądów strumieniowych określane jako północny i południowy, bo oba łączą się, przekraczając równik. Dzieje się tak z powodu ocieplenia, które wywołało chaos w zwykle uporządkowanym układzie oceanicznych i atmosferycznych prądów.

 

Bardzo możliwe, że za zamieszanie w atmosferze odpowiada kończące się obecnie jedno z najsilniejszych w historii El Nino, które przechodzi w zjawisko La Nina, powodujące ochłodzenie części Pacyfiku. To tam właśnie, w rejonie równika, dochodzi do mieszania się cyrkulacji obu półkul.

 

Z danych satelitarnych wynika, że do połączenia północnego i południowego prądu strumieniowego, doszło 27 czerwca bieżącego roku. Od tego momentu proces postępuje i jeśli utrzyma się taki stan rzeczy, będzie dochodziło do wymiany termicznej dążącej do wyrównania temperatury na półkuli północnej i południowej.

Zdaniem klimatologów, skutkiem tej anomalii może być nawet zanik pór roku w miejscach, gdzie dotychczas występowały. Pogoda będzie zależna od losu i tego jak zachowa się chaotyczny system prądów strumieniowych pchających masy ciepłego lub chłodnego powietrza w określone części naszej planety.

 



Islamiści znów grożą zamachem na siedzibę tygodnika Charlie Hebdo

Pracownicy satyrycznego tygodnika Charlie Hebdo znów są na celowniku terrorystów. Media podają, że wystosowano kolejne groźby pod adresem redakcji która w dość specyficzny i kontrowersyjny sposób wyśmiewa polityków oraz wyznawców religii, w tym muzułmanów i islam.

 

 

Pierwsza groźba pojawiła się na serwisie społecznościowym Facebook na stronie Charlie Hebdo, po czym została usunięta. Według śledczych, autor tej wiadomości groził atakiem na członków zespołu redakcyjnego. Informacja o podobnej treści została zamieszczona na Facebooku również kilka dni wcześniej. Śledczy rozpoczęli dochodzenie w tej sprawie w zeszłym tygodniu i próbują ustalić kto stoi za pogróżkami.

7 stycznia w 2015 roku dwóch uzbrojonych w karabiny automatyczne i zamaskowanych ludzi wpadło do redakcji magazynu Charlie Hebdo, która położona jest we francuskiej stolicy. Terroryści dokonali tam rzezi, zabijając łącznie 12 osób, w tym 9 członków redakcji. Od tamtego dnia, pracownicy redakcji mają ochronę policji.

Kilka dni po zamachu terrorystycznym we Francji odbył się marsz mieszkańców a nawet przywódców państw z całego świata, na którym potępiono ataki islamistów i głoszono poparcie dla wolności słowa. Tygodnik Charlie Hebdo zyskał na popularności i dopiero w połowie 2015 roku jeden z rysowników oświadczył że publikowanie karykatur Mahometa "przestało go już interesować".

 

 



Hugo Chávez mógł zostać zamordowany przez osobistego ochroniarza

Śmierć byłego przywódcy Wenezueli, Hugo Cháveza, wydaje się już być tematem zamkniętym. Wydarzenie miało miejsce kilka lat temu a do jego śmierci przyczynił się wyjątkowo złośliwy nowotwór. W rzeczywistości prawdziwa wersja wydarzeń prędzej czy później może wyjść na światło dzienne i wtedy dowiemy się iż Chávez został po prostu zamordowany. Kwestia ta ma istotne znaczenie w kontekście tego co dzieje się obecnie w Wenezueli, Brazylii i Boliwii.

 

Tuż po śmierci Cháveza, która według oficjalnych doniesień miała miejsce w marcu 2013 roku, do agencji CIA wystosowano oficjalne zapytanie w sprawie celowego otrucia wenezuelskiego prezydenta. Sprawa i tak została zamieciona pod dywan gdyż nie było dowodów na planowane zabójstwo. Mimo tego powszechnie uważa się że to właśnie USA, największy wróg boliwariańskich rewolucjonistów, mógł przyczynić się do jego śmierci. Jak powiedziała dziennikarka Eva Golinger:

"Wszystko co Waszyngton chciał osiągnąć za rządów Hugo Cháveza jest teraz realizowane podczas jego nieobecności. Choroba nowotworowa na którą cierpiał Chávez była niezwykle agresywna i podejrzana, a z każdym dniem pojawia się więcej dowodów wskazujących, że Chávez został zamordowany"

Pierwsze oznaki choroby zidentyfikowano w maju 2011 roku. Miesiąc później Chávez przeszedł przez dwa zabiegi chirurgiczne w Hawanie. Specjaliści zdołali usunąć nowotwór, który jednak rozprzestrzenił się mimo stosowanych środków prewencyjnych. Kolejne operacje okazały się konieczne, lecz przywódca Wenezueli, według oficjalnych wersji, zmarł w marcu 2013 roku. Według Evy Golinger:

"Wystarczy wiedzieć, że jeden człowiek, który przez kilka lat był jednym z jego [Cháveza] najbliższych współpracowników, który często przebywał z nim sam na sam i przynosił mu jedzenie, kawę i wodę, jest obecnie chronionym świadkiem w Stanach Zjednoczonych. Wkrótce tajne działania Leamsy Salazara i jego ścisła współpraca z agencjami wywiadowczymi w Waszyngtonie zostanie ujawniona"

Imię i nazwisko osobistego ochroniarza Hugo Cháveza, jeszcze za życia przywódcy Wenezueli, rzadko pojawiało się w mediach. Leamsy Villafaña Salazar starał się pozostać w cieniu. Chávez uznawał go za niezawodnego, profesjonalnie wyszkolonego boliwariańskiego oficera, co powiedział w kwietniu 2002 roku tuż po inspirowanym przez USA zamachu stanu. Jego osobistym ochroniarzem był od 1999 roku.

Po śmierci Cháveza, Salazar zapewniał ochronę przewodniczącemu Zgromadzenia Narodowego, ale Diosdado Cabello zwrócił się do Ministra Obrony o jego przeniesienie na inne stanowisko. Wtedy miały miejsce dość zaskakujące wydarzenia - były ochroniarz Cháveza ożenił się z Anabel Linares Leal, absolwentką akademii wojskowej, która przez pewien czas zajmowała się rozliczeniami finansowymi wenezuelskich sił zbrojnych co oznacza, że miała dostęp do tajnych informacji dotyczących zakupu broni za granicą. Nowożeńcy złożyli wnioskek o pozwolenie na wyjazd do Republiki Dominikany na miesiąc miodowy. Niedługo potem, Leamsy Villafaña Salazar i Anabel Linares Leal przybyli do Santo Domingo, skąd niespodziewanie wyruszyli do Hiszpanii, a samolot należący do amerykańskiej Administracji do Walki z Narkotykami (DEA) zabrał ich do Stanów Zjednoczonych.

 

Światowe media zaznaczały, że Salazar był wierny Chávezowi ale postanowił odejść po jego śmierci. Przez 13 miesięcy miał prowadzić tajne negocjacje z DEA w sprawie ucieczki i zapewnieniu bezpieczeństwa sobie, jego żonie oraz dzieciom. Mowa jest oczywiście tylko o DEA, ponieważ CIA jest agencją wywiadowczą a wenezuelski kontrwywiad natychmiast badałby powiązania między Salazarem a CIA oraz jego zaangażowanie przy zamordowaniu Cháveza.

Obecnie Salazar wraz ze swoją żoną przebywa w USA, oboje żyją pod federalną ochroną i składają zeznania między innymi w sprawie rzekomego powiązania rządu boliwariańskiego, a zwłaszcza przywódców wojskowych, z przemytem narkotyków. Gdy były ochroniarz Cháveza przebywał jeszcze w Wenezueli, amerykańskie agencje wywiadowcze składały fałszywe doniesienia o istnieniu kartelu narkotykowego, któremu miał przewodzić Diosdado Cabello i kilku generałów. Stany Zjednoczone uważały, że po śmierci Cháveza Cabello przejmie władzę w kraju, więc postanowiono w ten sposób zaszkodzić jego popularności.

 

Salazar opowiadał jak towarzyszył Cabello podczas wyprawie i był rzekomo świadkiem jak lider parlamentu brał bezpośredni udział w przemycie narkotyków na półwyspie Paraguaná w stanie Falcón. Nie potrafił jednak wyjaśnić dokąd były dostarczane te narkotyki i dlaczego przemyt miał mieć miejsce blisko wysp Aruba i Curaçao, gdzie Pentagon ma swoje bazy szpiegowskie i stacjonują tam pracownicy CIA i DEA. Salazar twierdził również że miał okazję zobaczyć jego sekretny opancerzony skarbiec wypełniony amerykańską walutą. Decyzję o ucieczce miał podjąć gdy jeden ze strażników rzekomo odmówił wzięcia udziału w przemycie narkotyków za co groziła mu śmierć.

Proamerykańskie media stale tuszują pytania jakie pojawiają się w sprawie udziału Salazara w przygotowaniach do morderstwa Cháveza. Przekonują że honorowo służył władzy i wielbił Cháveza do czasu gdy zdał sobie sprawę, że wenezuelski rząd jest wmieszany w handel narkotykami. Jednak jego działania i wypowiedzi pokazują iż żaden z niego patriota. Salazar twierdził nawet że Chávez zmarł nie w marcu 2013 roku jak podawał rząd w Wenezueli, a w grudniu 2012 roku. Władze tego kraju a także przywódca Kuby i jej kontrwywiad miały dokonać tego przekłamania aby zapewnić ciągłość władzy rządowej i frakcji Maduro, lecz każde dekrety i uchwały podpisane po grudniu można będzie uznać za oszustwa a rząd Maduro za nielegalny.

 

Oburzenie w sprawie rzekomego zaangażowania władzy w przemyt narkotyków słychać coraz głośniej. Według Evy Golinger, Stany Zjednoczone próbują w ten sposób odciągnąć globalną opinię publiczną od prawdopodobnego morderstwa. Boliwariańskie media uznają Salazara za zdrajcę a wenezuelskie agencje wciąż gromadzą dane w sprawie jego działalności przestępczej, jego tajnych spotkań z przedstawicielami CIA i DEA a także przekazaniem materiału biologicznego Cháveza. Prędzej czy później cała prawda o jego śmierci może zostać ujawniona przez jednego z demaskatorów, np. przez Edwarda Snowdena. Władze Wenezueli zaczęły proponować nawet nagrodę finansową dla każdego, kto dostarczy szczegółowe informacje na temat osób które były zaangażowane w morderstwo Cháveza.

 

 



W Danii pojawiła się pierwsza na świecie maszyna do wydawania paszportów i praw jazdy

W stolicy Danii w Kopenhadze pojawiła się pierwsza na świecie maszyna do wydawania paszportów, praw jazdy i innych dokumentów. 

 

 

Znajduje się on w jednej z bibliotek i pozwala przejść przez całą procedurę związaną z uzyskaniem dokumentów, łącznie z tworzeniem zdjęcia i oddawaniem odcisków palców.

 

Ta usługa jest dostępna dla wszystkich obywateli Danii, ale jej użycie wymaga wcześniejszej rejestracji. Trzeba w tym celu wejść na oficjalną stronę internetową ratusza, aby zarezerwować datę i godzinę wizyty. Pierwsze dokumenty zostały wydane już 24 czerwca 2016.



Rosja znosi sankcje wobec Turcji

Turecki przywódca wysłał niedawno list do Władimira Putina, w którym uznał Rosję za ważnego partnera i dał do zrozumienia że chce odbudować pozytywne relacje. Miał również wyrazić żal z powodu śmierci rosyjskiego pilota, zaoferować wsparcie finansowe dla jego rodziny i przeprosić za zestrzelenie samolotu choć niektóre media temu zaprzeczają. Bez względu na to, stosunki na linii Rosja-Turcja niemal natychmiast poprawiły się.

 

 

Dziś Recep Tayyip Erdoğan i Władimir Putin przeprowadzili pierwszą rozmowę telefoniczą odkąd doszło do zestrzelenia rosyjskiej maszyny nad turecko-syryjską granicą. Strony już zaplanowały pierwsze spotkanie. Co więcej, Putin powiadomił rosyjski rząd aby ten rozpoczął proces normalizacji sfery handlowej i gospodarczej z Turcją.

Turecki myśliwiec zestrzelił samolot Su-24 w listopadzie zeszłego roku, gdy rosyjska maszyna operowała w pobliżu Turcji i bombardowała pozycje tzw. Państwa Islamskiego. Putin nazwał wtedy Erdoğana zdrajcą i zapowiedział że będzie żałował tej agresji a w syryjskiej prowincji Latakia kilkadziesiąt kilometrów od granicy z Turcją rozmieścił system rakietowy S-300.

 

Sankcje gospodarcze były dla Turcji dość uciążliwe. Rosja ujawniła również powiązania Erdoğana z Państwem Islamskim i opisała ze szczegółami jak handlował ropą naftową z terrorystami. Teraz Putin i Erdoğan poklepią się po plecach i wszystko powróci do normy, ale w zamian za zniesienie sankcji rosyjski przywódca może wymusić na Turcji rezygnację ze wspierania antyrządowych bojówek w Syrii.

 

 



Zawieszona prezydent Dilma Rousseff może odzyskać władzę w Brazylii

Przez ostatnie miesiące odbywała się potężna kampania medialna, mająca na celu zdyskredytowanie prezydent Dilmy Rousseff i przekonanie wszystkich do jej zawieszenia ze względu na "korupcję" - nikt oczywiście nie przedstawił żadnych dowodów które faktycznie mogłyby oczernić brazylijską prezydent. Kampania ta powiodła się a na jej miejsce wszedł Michel Temer, amerykański agent. Wydawałoby się że zamach stanu zakończył się powodzeniem a Rousseff nigdy nie powróci już na swoje stanowisko. Wyniki śledztwa nie oczyszczają jej całkowicie z zarzutów, ale są jej przychylne.

 

 

W poniedziałek grupa ekspertów opublikowała raport który wskazuje, że zawieszona obecnie prezydent Brazylii nie manipulowała środkami rządowymi przed wyborami prezydenckimi w 2014 roku. Należy przypomnieć że było to główne oskarżenie które doprowadziło do jej tymczasowego zawieszenia. Zespół potwierdził jednak że Rousseff podpisała nie sześć, a trzy dekrety budżetowe bez zgody Kongresu.

 

Raport głosi więc, że oskarżenia były w większości bezpodstawne co nie zmienia faktu iż brazylijska prezydent i tak została zawieszona. Niektórzy uważają że wyniki śledztwa mogą okazać się korzystne dla Rousseff gdyż nowy rząd również miał brać udział w gigantycznych korupcjach i oszutwach a prezydent Michel Temer ma bardzo niskie poparcie wśród mieszkańców.

 

9 sierpnia ma odbyć się kolejne głosowanie. Senatorzy tym razem zadecydują czy Rousseff powinna zostać trwale usunięta czy też będzie mogła wrócić na stanowisko prezydenta. Niektórzy z nich już zmienili zdanie w tej kwestii i zapowiedzieli że będą głosować za jej przywróceniem. Oznacza to, że zdobycie zdecydowanej większości głosów (2/3 wszystkich senatorów)  będzie bardzo trudne a konstytucyjny zamach stanu może jednak zakończyć się porażką.

 

 



W Walii obok budynków mieszkalnych powstała w ziemi ogromna dziura

Obok budynków mieszkalnych w Walii powstała ogromna dziura (sinkhole).

 

 

Do zdarzenia doszło w pobliżu miasta Carmarthen w południowo-zachodniej Walii, donosi WalesOnline i BBC.

 

Średnica korony dołu wynosi około 9 metrów. Miejscowi twierdzą, że rankiem 28 czerwca br. usłyszeli grzmot, a gdy wyszli zobaczyć co się stało, znaleźli głęboką dziurę. Przyczyny wypadku są obecnie badane.
 



W Tajlandii meteoryt przebił dach i wpadł do domu

Wczoraj, 28 czerwca 2016 w Tajlandii doszło do niezwykłego zdarzenia. Rano, około 7:26, w mieście Phitsanulok, rozległ się głośny huk. Jak się okazało był to meteoryt.

Obiekt uderzył w dach budynku, a następnie w ścianę, odbił się od niej i upadł na podłogę pękając na 5 części. Właściciel domu powiedział, że gdy do tego doszło, jadł śniadanie. Nagle rozległ się głośny huk, trzask i coś za nim upadło. Gdy spojrzał za siebie zobaczył dziwny kamień w kawałkach i otwór w suficie.

Ludzie mieszkający w sąsiedztwie, usłyszeli tylko odgłos przypominający eksplozję. Naukowcy badający ten kamień potwierdzili, że to meteoryt, ponieważ zawiera w swoim składzie żelazo i reaguje na magnes.

Najwyraźniej jest to tylko niewielka część większego kamiennego meteoru, który po wejściu w atmosferę eksplodował nad Tajlandią. Upadki meteorytów na zabudowania zdarzają się bardzo rzadko. Ostatnio w Polsce doszło do podobnego przypadku w 2011 roku.