Styczeń 2016

Wykryto zmiany zawartości dwutlenku azotu w atmosferze w ciągu ostatniej dekady

Od lipca 2004 roku, na orbicie okołoziemskiej znajduje się satelita "Aura", którego zadaniem jest między innymi śledzenie poziomu zanieczyszczenia powietrza. Obserwacje wykonywano przez ponad 10 lat korzystając z zainstalowanego na pokładzie urządzenia Ozone Monitoring Instrument (OMI), opracowanego wspólnie przez naukowców z Finlandii i Holandii. W rezultacie, stwierdzono znaczących zmiany w zawartości dwutlenku azotu (NO2) w powietrzu.

 

Pomiary skuteczności różnić w zależności od regionu. W amerykańskich miastach poziom NO2 w powietrzu jest znacznie niższy. Tłumaczone jest to wprowadzeniem przepisów dotyczących ochrony środowiska, które ograniczają emisję gazów z pojazdów silnikowych i z elektrowni. Pozytywny efekt jest najbardziej widoczny na wschodzie Stanów Zjednoczonych. W gęsto zaludnionych miastach zachodnich sytuacja poprawia się, ale nie tak szybko. Zwiększone stężenie NO2 wykryto w obszarach gdzie odbywa się wydobycie gazu ziemnego i ropy naftowej metodą szczelinowania hydraulicznego.

Według danych satelitarnych wykrywa się też stałą redukcję NO2 nad większością miast europejskich. Najprawdopodobniej jest to również spowodowane zaostrzeniem norm dotyczących emisji spalin z pojazdów. Za to zwiększoną zawartość dwutlenek azotu obserwuje się w wielu miastach Indii. W Chennai, Bangalore, Kalkucie, zawartości NO2 w atmosferze wzrosła o 20%. Podobnie w pobliskim Pakistanie, a w Dhace, stolicy Bangladeszu, zawartość NO2 wzrosła aż o 79%, co jest najwyższą wartością wśród wszystkich miast na świecie.

Na Bliskim Wschodzie poziom NO2 wzrósł o 67% w Bagdadzie i o 59% w Kirkuku. W Teheranie, stolicy Iranu wzrost wyniósł do 25%, a w Syrii, kraju, który jest w stanie wojny od 2011 roku - wręcz przeciwnie, ilość NO2 zmniejszyła się o 37% dla Damaszku i aż o 40% dla Aleppo.

 

Z kolei w Chinach poziom dwutlenku azotu w atmosferze wzrósł znacznie tylko w niektórych miastach, a spadł w wielu innych. W północnej części państwa środka doświadczono znacznego wzrostu emisji NO2 ze względu na nowe zanieczyszczenia przemysłowe. Tymczasem mniej NO2 zanotowano w powietrzu nad Szanghajem, Hong Kongiem, a nawet nad Pekinem, gdzie ilość ta zmniejszyła się o 10%.

 

Szczegółowe wyniki badania zostały opublikowane w styczniowym numerze czasopisma naukowego Journal of Geophysical Research: Atmosfery.


 


 


 



Ogromne fale uderzają w hawajską wyspę Oahu

Hawaje doświadczyły ostatnio monstrualnych fal, które niewątpliwie cieszą licznych tam surferów. Jednak okazują się też bardzo niebezpieczne dla zwykłych turystów. Na wybrzeżu wyspy Oahu,  jedna wielka fala doprowadziła do podtopienia matki z dzieckiem.

 

W Zatoce Waimea uderzyły 9 metrowe fale. Jedna z nich, opisywana jakby było to tsunami, zmiotła kobietę z dzieckiem przechodzącą przez nadmorski bulwar. Zapewne oboje by utonęli gdyby nie nagła reakcja przechodzącego tam akurat mistrza świata w surfingu Kelly Slatera, który niewiele myśląc wskoczył do wody ratować ludzi i skutecznie odholował do brzegu dziecko i matkę.


 

 

 



Szefowa niemieckiej prawicowej partii twierdzi, że policja ma prawo strzelać do uchodźców

Islamizacja Europy, zwana dla niepoznaki kryzysem migracyjnym powoduje, że partie prawicowe zyskują coraz większe poparcie. Należy jednak zauważyć, że Europa najpierw przyjmuje miliony muzułmanów z Bliskiego Wschodu a następnie próbuje rozwiązać problem "nielegalnej imigracji", która spotęgowała nienawiść między mieszkańcami tego kontynentu a wyznawcami islamu, co może teraz doprowadzić do wybuchu wojny.

 

Szefowa eurosceptycznej partii AfD (Alternatywa dla Niemiec) Frauke Petry jest przeciwna przyjmowaniu uchodźców i uważa, że służby w ostateczności powinny mieć prawo do użycia broni palnej aby powstrzymać nielegalną imigrację. Jej zdaniem byłoby to zgodne z prawem ale strzelanie do ludzi to ostateczność, której należy unikać za wszelką cenę.

 

W Niemczech, podobnie jak w wielu innych krajach Europy, rośnie nienawiść do imigrantów a partiom takim jak AfD stale rośnie poparcie. Wypowiedź Frauke Petry spotkała się z powszechnym oburzeniem i stwierdzono, że niemiecka prawica jest skrajna i niebezpieczna. Mimo tego, partia AfD jest trzecim najsilniejszym ugrupowaniem politycznym w Niemczech, natomiast poparcie dla kanclerz Angeli Merkel drastycznie spadło.

W przypadku gdyby prawica doszła do władzy, Niemcy obrałyby zdecydowanie antyimigrancki kurs. Zresztą już w niektórych regionach policja zaczęła odbierać dobytek uchodźców tłumacząc iż jest to zapłata za pobyt na terenie kraju. Całe te darmowe zasiłki były najwyraźniej wabikiem na muzułmanów, którzy teraz po przybyciu do Europy będą traktowani jako tania siła robocza, choć zmuszenie przybyszów do pracy może okazać się niezwykle trudne.

 

 

Źródło: http://www.dw.com/en/german-right-leaning-afd-leader-calls-for-police-right-to-shoot-at-refugees/a-19013137



Polska przyłącza się do walki z gotówką - ustalono sankcje za transakcje gotówkowe

Nowe władze Polski stawiają kolejny krok ku likwidacji gotówki. Tym razem drastycznie ograniczono limit legalnych transakcji gotówkowych jakie może zawierać firma. Teraz limit wynosi 15 tysięcy euro, czyli około 65 tysięcy złotych, a zostanie obniżony do 15 tysięcy złotych. Wszystkie inne transakcje muszą mieć formę przelewu bankowego, a gdy go nie mają, jako opłacone gotówką nie mogą być zaliczane do kosztów uzyskania przychodu.

 

Prawo, które oficjalnie jest wymierzone w oszustów podatkowych stosujących karuzele VAT i inne optymalizacje, zapewne po prostu utrudni życie niektórym branżom, w których zawieranie transakcji gotówkowych stosowane jest do dzisiaj. Teraz będzie trzeba wysyłać przelewy, które krążą potem po serwerach i mimo, że lecą z prędkością światła do nadawców dochodzą niekiedy z kilkudniowym poślizgiem. Nowy rząd planuje wprowadzenie od przyszłego roku kilkukrotnie mniejszego limitu rozliczeń gotówkowych - 15 tysięcy złotych. Prawo wchodzi od 1 stycznia 2017 roku.

 

Gotówka od dawna przeszkadza rządzącym. Trudno sę dziwić, bo to ostatni bastion wolności, który zdaniem naszych rządzących, daje za duże pole manewru. To dzięki gotówce, ludzie zachowują szansę do tworzenia alternatywnego obrotu gospodarczego, nienawidzonego przez rząd i zwalczanego. Nazywa się to pejoratywnym rzekomo określeniem - „szara strefa”, a metodą na jej zwalczanie jest właśnie stopniowa likwidacja gotówki. Wielka "szara strefa" we Włoszech jest "zwalczana" limitem transakcji gotówkowych na śmiesznie niskim poziomie 1000 euro, ale trudno powiedzieć, aby święcono tam jakieś fiskalne triumfy.

Rozpowszechniają się też płatności zbliżeniowe i jest to wygodne oraz przyspiesza obsługę. Wchodzą też nowe technologie umożliwiające płacenie za pomocą telefonu komórkowego. To ta sama technologia co chipy w kartach i można ją stosować na tych samych terminalach zbliżeniowych.

 

Na pozycję lidera likwidatorów gotówki wysuwa się Szwecja. Ten kraj bardzo szybko zaimplementował technologię zbliżeniową RFID. Co ciekawe to właśnie Szwedzi wprowadzili w 1661 roku jako pierwsi banknoty. Teraz to oni będą prawdopodobnie pierwszym krajem, który zmierza w kierunku ich likwidacji. Podobno nawet szwedzkie kościoły są już przygotowane do pobierania datków od wiernych w formie bezgotówkowej.

Jak podkreślają przeciwnicy gotówki, jest wiele powodów, aby zlikwidować tradycyjne pieniądze. Przede wszystkim ich zdaniem są nieporęczne, ciężkie i brudne. Poza tym transakcje zawierane z ich wykorzystaniem nie są automatycznie zapisywane, co utrudnia ich klasyfikację i sprzyja rozwojowi szarej strefy oraz przestępczości.

 

Ucisk fiskalny jest nieskuteczny właśnie, dlatego, że istnieje jeszcze gotówka. Trudno się, zatem dziwić, że snute są plany jej wycofania. Wystarczy wprowadzić odpowiedni monitoring transakcji i zobowiązać ustawowo każdy punkt usługowy i handlowy do posiadania czytników. Potem redukować stopniowo ilość bankomatów. Gdy zaczną znikać z ulic będzie to znaczyło, że to ostatnia faza stworzenia społeczeństwa bezgotówkowego.

 

Pieniądze już teraz są w większości tylko zapisami księgowymi, a gdy uda się wyeliminować gotówkę stałyby się tworem zupełnie wirtualnym. Jeśli rządy na świecie będą zdeterminowane aby utrudnić ludziom korzystania z gotówki oznaczać to będzie rozszerzenie totalitarnego ucisku. Można się domyślić, że każdy przeciwnik likwidacji takiej formy płatności będzie klasyfikowany, jako potencjalny przestępca, bo przecież praworządni obywatele nie mają nic do ukrycia.


 


 



Rosja znów mogła naruszyć przestrzeń powietrzną Turcji

Stosunki między Rosją a Turcją w ostatnich miesiącach znacznie się pogorszyły i nic nie wskazuje na poprawę. Teraz władze w Ankarze ogłosiły, że samolot wojskowy Su-34 znów naruszył przestrzeń powietrzną a Rosja dąży do eskalacji napięcia. Nie można wykluczyć że z czasem znów może dojść do zestrzelenia rosyjskiej maszyny.

 

Jak twierdzą tureckie władze, bombowiec Su-34 miał dokonać naruszenia w piątek przed godziną 12:00 czasu lokalnego a pilot ignorował ostrzeżenia. Turcja wezwała rosyjskiego ambasadora w Ankarze i zapowiedziała, że jeśli sytuacje tego typu będą się powtarzać, to Rosja będzie musiała ponieść konsekwencje. Tymczasem władze w Moskwie stwierdziły, że żaden bombowiec nie dokonał naruszenia i oskarżono Turcję o szerzenie propagandy.

 

Nie da się jednoznacznie stwierdzić która ze stron mówi prawdę, ale sytuacja jest niebezpieczna. Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg zapowiedział, że organizacja będzie wspierać Turcję a Rosja musi poszanować jej przestrzeń powietrzną. Dwa miesiące temu rosyjski myśliwiec również miał wkroczyć w turecką przestrzeń, po czym został zestrzelony przez samoloty F-16.

Z jednej strony można uznać, że Turcja po prostu mści się na Rosji, która zaangażowała się w wojnę w Syrii i przeszkadza w prowadzeniu interesów w tym kraju (przejęcie przez rebelię władzy, handel ropą z ISIS). Można również stwierdzić, że Rosja celowo prowokuje Turcję aby mieć pretekst do zwiększenia swojej aktywności w tym regionie.

 

 

Źródło: http://www.wsj.com/articles/turkey-says-russia-violated-its-airspace-again-1454171970



Chrześcijańskie patrole w Anglii rozwścieczyły islamistów

W Wielkiej Brytanii powstają organizacje, które otwarcie wzywają do stawienia czoła postępującej islamizacji na wyspach. Jedną z nich jest BritainFirst promująca chrześcijański światopogląd i otwarcie sprzeciwiająca się ekspansji wyznawców Allaha. Wzorując się na islamistach i ich słynnych patrolach w celu nękania "niewiernych" organizacja przygotowała własne patrole chrześcijańskie i przeszła w asyście policji przez islamskie dzielnice.

 

Bardzo szybko zaczęła się objawiać agresja islamistów i to obydwu płci. Mężczyźni byli agresywni względem demonstrantów z krzyżami, a policja nie robiła na nich wielkiego wrażenia. Mimo to można było odnieść wrażenie, że gdyby nie obecność stróżów prawa uczestnicy chrześcijańskiego patrolu zostaliby pobici, a może nawet zabici.

 

Jeden z islamistów zapytał wprost czy BritainFirst robi tą demonstrację, ponieważ są zazdrośni, że oni przejmują Wielką Brytanię. A armia inwazyjna cały czas na Wyspy Brytyjskie dociera i to już nie tylko przez Calais, ale też przez inne porty. Wielu z tych młodych islamistów, którzy koczują w tej chwili w oczekiwaniu na transport do Anglii, otwarcie mówi, że jadą do rodzin i do znajomych. Działacze BritainFirst starają się przynajmniej zwrócić na to uwagę.

 

Proces islamizacji Wielkiej Brytanii jest właściwie nieuchronny. Jakiś odpór mogą mu dawać diaspory hinduistyczne również żyjące na wyspach. Jednak przyrost naturalny islamistów jest tak duży, że rzeczywiście zaczynają przejmować kolejne dzielnice brytyjskich miast, zmieniając je na swoją modłę. Nie ma mowy o integracji islamistów w społeczeństwie, to tylko bajki opowiadane przez ideologów. To co widzimy na zachodzie to raczej zorganizowana imigrancka okupacja i rodzaj religijnej wojny hybrydowej obliczonej na zniszczenie chrześcijaństwa, w której trakcie rządzący w UE liczą przy okazji na podkopanie podwalin europejskich państw narodowych.

 

 

 



Amerykański niszczyciel zbliżył się do wysp na Morzu Południowochińskim

W sobotę, niszczyciel rakietowy USS Curtis Wilbur przepłynął w pobliżu spornych wysp na Morzu Południowochińskim. Jednostka zbliżyła się do Wysp Paracelskich na odległość 12 mil morskich. Chiny potraktowały to jako naruszenie suwerenności państwa.

 

W zeszłym roku dochodziło do podobnych incydentów. Stany Zjednoczone wysyłały w ten region niszczyciel rakietowy USS Lassen oraz bombowiec B-52. Z kolei Chiny w tym samym miejscu przeprowadziły manewry wojskowe i ostrzegły, że USA mogą doprowadzić do wojny jeśli nadal będą zachowywać się tak "prowokacyjnie".

 

Amerykanie zapowiadali iż będą regularnie wysyłać na Morze Południowochińskie swoje okręty, ponieważ jest to zgodne z prawem międzynarodowym, a tym razem pojawił się tam niszczyciel rakietowy USS Curtis Wilbur. Rzecznik Pentagonu Jeff Davis oznajmił, że Stany Zjednoczone nie będą nikogo informować o swoich działaniach w regionie i nie chcą brać udziału w sporze terytorialnym.

 

Władze Chin wystosowały notę protestacyjną i oskarżyły USA o naruszenie suwerenności. Minister Spraw Zagranicznych Wang Yi stwierdził, że wyspy na Morzu Południowochińskim są historycznym terytorium Chin, dlatego kraj ma prawo chronić swoją suwerenność terytorialną.

 

 

Źródło: http://www.foxnews.com/politics/2016/01/30/us-destroyer-conducts-freedom-navigation-patrol-near-south-china-sea-island.html



W pobliżu Turcji zatonął kolejny statek z uchodźcami

Na Morzu Egejskim w północno-zachodniej Turcji zatonął statek przewożący nielegalnych imigrantów do Grecji na wyspę Lesbos. W wyniku katastrofy zginęło przynajmniej 39 osób, w tym kilkoro dzieci, podała w sobotę agencja AP.

 

 

Turecka Straż Wybrzeża uratowała 75 osób. Niektóre trzeba było hospitalizować z powodu doznanych urazów i hipotermii. Pozostali trafili na policję, gdzie są przesłuchiwani. Pod zarzutem przemytu zatrzymano na razie jednego obywatela Turcji.

 

Uchodźcy, płynący z Turcji do Grecji, pochodzą przeważnie z Syrii i Afganistanu. Tak było i w tym przypadku. Tymczasem Niemcy przygotowują nowy plan walki z napływem imigrantów.

 

Według Międzynarodowej Organizacji do spraw Migracji (IOM), w styczniu 2016 roku na morzu w okolicach Lesbos zginęło blisko 250 uchodźców.

 

 



Na niebie można zobaczyć unikalną paradę planet

Od 31 stycznia do 7 lutego ludzie będą mogli zobaczyć aż pięć ciał niebieskich z Układu Słonecznego i dodatkowo Księżyc jednocześnie. Planety ułożą się w linii, albo w jak kto woli, w jednym rzędzie. Będą tworzyć tak zwaną paradę planet.

 

Na porannym niebie będzie można zobaczyć jednocześnie Merkurego, Wenus, Marsa, Jowisza i Saturna. Całe zjawisko powinno być na tyle proste do obserwacji, że nie wymaga specjalistycznego sprzętu. Wystarczy znaleźć czas i wykorzystać własne oczy.

Oczywiście obserwacji astronomicznych zawsze lepiej dokonywać z dala od świateł miast. Wszystkie pięć planet będzie można zobaczyć na horyzoncie przed świtem. Są one bardzo jasne i każdy z łatwością znajdzie fragment nieba, który należy oglądać. A jeśli ktoś jest wyposażony w teleskop, zobaczysz też księżyce Jowisza oraz pierścienie Saturna.

 

Pierwsza planeta, którą będzie można zobaczyć będzie Jowisz, a ostatnie tuż przed świtem pojawią się Merkury i Wenus. Jedyne co może skutecznie popsuć ten pokaz to nieprzewidywalne ostatnio w naszej części świata zachmurzenie. Z wszystkich planet najtrudniejszy w obserwacji będzie niewątpliwie Merkury, który poprzez swoje położenie jest widoczny tylko przez kilkadziesiąt minut i potem znika rozpływając się w jaśniejącym niebie po wschodzie Słońca.

 

 



Kilkadziesiąt zamaskowanych osób napadało na uchodźców w centrum Sztokholmu

Mieszkańcy poszczególnych państw Europy czują się zagrożeni przez tzw. uchodźców. Wraz z ich przybyciem, na naszym kontynencie regularnie dochodzi do gwałtów i morderstw, lecz te przypadki nie są traktowane jako rasizm wobec białych. Tymczasem gdy mieszkańcy danego kraju, nawet gdy stają się ofiarami i działają w samoobronie, są oskarżani o rasizm i "islamofobię".

 

Wczoraj wierczorem w Sztokholmie w pobliżu dworca centralnego pojawiła się grupa zamaskowanych mężczyzn, licząca około 50 osób. Jak informują media, ci "neonaziści i rasiści" atakowali wyłącznie osoby o ciemnym kolorze skóry. Wcześniej rozdawano także "rasistowskie ulotki", w których stwierdzono że Szwecja przestała już być bezpieczna a policja nie reaguje na popełniane przez imigrantów przestępstwa, dlatego to Szwedzi "muszą rozwiązać problem".

Źródło: Twitter

Tłum wściekłych ludzi miał pobić kilka osób i była to odpowiedź na ostatnie zabójstwo w ośrodku dla uchodźców, którego dopuścił się młody Somalijczyk. Policja zatrzymała kilku członków tej grupy i oskarżono ich o pobicie oraz zakłócanie porządku publicznego. Rozpoczęto również śledztwo w sprawie ulotek, które zdaniem policji nawoływały do przemocy wobec uchodźców.

 

Lokalne media wskazują, że na celowniku tej grupy byli młodzi bezdomni Marokańczycy, którzy żyją w okolicach dworca i od miesięcy dokonują rozbojów i przestępstw na tle seksualnym w stolicy Szwecji. Dziwnym zbiegiem okoliczności policja nie zajmuje się działalnością nieletnich złodziei, ale napastników opisuje jako pseudokibiców i rasistów. Jeśli podobne incydenty będą miały miejsce w innych krajach, będziemy o krok bliżej od wybuchu wojny w Europie.

 

 

Źródła:

http://www.aftonbladet.se/nyheter/article22176513.ab

http://www.friatider.se/maskerade-huliganer-angriper-marockanska-g-ng-i-stockholm