Sierpień 2015

Ukraińscy neobanderowcy wszczęli krwawe zamieszki w Kijowie

Banderowska rebelia na Ukrainie zaczyna nabierać na sile. Uzbrojone bojówki paramilitarne, które do niedawna miały zajęcie na froncie wojny ukraińsko-rosyjskiej zaczynają robić rozróbę w kraju. W ruch poszły granaty i przypomniało to o prawdopodobieństwie nowego "Majdanu".

 

Wszystko zaczęło się od tego, że neobanderowcy zablokowali jedną z ulic w pobliżu dzielnicy w której są budynki rządowe. Umundurowani i uzbrojeni bojówkarze sprawdzali potem samochody tworząc coś w rodzaju wojennego posterunku drogowego. Potem sytuacja pogorszyła się i doszło do starć w stylu tych z czasu świetności tak zwanego Majdanu.

 

Różnica polega na tym, że tym razem w walkach z siłami rządowymi nie brała zwykła ukraińska "czerń" tylko walczą tam zaprawieni w bojach neobanderowcy, weterani z frontu wschodniego. To właśnie kilku z nich rzucało dzisiaj granatami bojowymi i dymnymi. na skutek tego ponad 120 osób zostało rannych a jedna osoba zginęła.

 

Ofiara śmiertelna to 24 letni żołnierz Gwardii Narodowej. Zginął na skutek eksplozji grantu. Wielu rannych to właśnie żołnierze broniący dostępu do Wierchownej Rady. Kilkunastu obrońców trafiło do szpitali MSW i MON w Kijowie. Wiele z nich musiało przejść operacje ratujące życie.

 

Z pewnością banderowska rebelia na Ukrainie dopiero się rozpoczyna. Apologeci mordercy Polaków, cały czas rosną w siłę. Coraz częściej dochodzi też do zbrojnych starć między nimi, a ustanowioną w Kijowie władzą. Problem neobanderowców sam nie zniknie, a tolerowanie ich prowadzi do rozzuchwalenia. Trzeba jednak o tym mówić, bo ci bandyci mogą przejąć władzę na Ukrainie i wtedy nawet Polska może się stać celem ich agresji.

 

 

 



Uczeni zdołali przeprowadzić pierwszy bezbłędny test Bella

Na holenderskim Uniwersytecie Technicznym w Delft przeprowadzono eksperyment określany jako przełomowy, który może ostatecznie wykazać że Albert Einstein jednak mylił się w kwestii splątania kwantowego. Ten niemiecki fizyk określał to zjawisko jako "upiorne działanie na odległość" i zaproponował teorię zmiennych ukrytych która stwierdza, że pewnych przyczyn powstawania zjawisk fizycznych po prostu nie da się opisać przy pomocy mechaniki kwantowej. Fizycy uważają jednak, że Einstein mógłby zmienić zdanie, gdyby dożył dzisiejszych czasów.

 

Według mechaniki kwantowej, cząsteczki mogą być ze sobą powiązane bez względu na to jak daleko znajdują się od siebie. Gdy jedna z nich zmieni np. swój stan, wszystkie splątane z nią cząstki natychmiast reagują a ich stan również się zmienia. Splątanie kwantowe to bardzo zagadkowe zjawisko, więc nie powinno dziwić, że zostało ono określone jako "upiorne". Jest ono po prostu niezrozumiałe.

 

W latach 60. irlandzki fizyk John Bell zaproponował test, który pozwoliłby rozróżnić to o czym mówił Einstein, czyli ukryte zmienne, od interpretacji mechaniki kwantowej. Bell obliczył, że ukryte zmienne mogą wyjaśnić korelacje ale tylko do pewnego limitu. Gdy zostanie on przekroczony, teoria Einsteina musiałaby być błędna.

John Bell - źródło: CERN

Pierwszy eksperyment Bella został przeprowadzony w 1981 roku przez zespół Alaina Aspecta z Instytutu Optyki w Palaiseau we Francji, a później realizowano kolejne. Każdy z nich przekonywał naukowców do splątania kwantowego, ale jednocześnie każdy test zawierał pewne luki, których nie można było tak po prostu zignorować. Wspomniany zespół uczonych wykorzystał w swoim doświadczeniu splątane fotony, które jednak prowadziły do tzw. błędu detekcji - polegał on na tym, że części fotonów (czasem nawet 80% z nich) nie udało się wykryć. Osiągnięte w ten sposób rezultaty przypisywano całemu zestawowi fotonów.

 

Fizycy w swoich badaniach korzystali również z atomów, które były łatwiejsze w wykrywaniu. Co prawda pozwoliło to uniknąć błędu detekcji ale oddzielenie od siebie odległych atomów bez niszczenia ich splątania okazało się bardzo trudne, co prowadziło do tzw. błędu komunikacji - gdy splątane atomy były zbyt blisko siebie, dokonywane pomiary na jednym z nich mogły mieć wpływ na inne atomy bez przekraczania prędkości światła.

Najnowszy eksperyment został przeprowadzony na Uniwersytecie Technicznym w Delft a jak twierdzi Ronald Hanson, on i jego zespół poradzili sobie z błędem detekcji oraz komunikacji. Jest to zatem pierwszy bezbłędnie przeprowadzony eksperyment Bella. W tym doświadczeniu zastosowano specjalną technikę zamiany splątania, która pozwoliła użyć zarówno cząsteczek światła jak i materii.

 

W dwóch osobnych laboratoriach na terytorium placówki, które znajdują się w odległości 1,3 kilometra, umieszczono kryształy diamentu a w nich elektrony. Każdy z elektronów został indywidualnie splątany z fotonem, a następnie fotony te przesłano do innej wspólnej lokalizacji, gdzie doszło do ich splątania. W ten sposób udało się również powiązać elektrony. W przeciągu 9 dni, zespół naukowców zdołał stworzyć 245 par splątanych ze sobą elektronów - pozwoliło to przekroczyć wspomniany wcześniej limit Bella, co sugeruje, że teoria ukrytych zmiennych Einsteina jest błędna. Przeprowadzenie eksperymentu w dwóch laboratoriach z udziałem elektronów przy zachowaniu tak dużej odległości pozwoliło uniknąć błędów detekcji i komunikacji.

 

Doświadczenie to zostało przyjęte bardzo pozytywnie przez wielu naukowców. Matthew Leifer, fizyk kwantowy z kanadyjskiego Perimeter Institute uważa, że autorzy tego badania oraz poprzednich eksperymentów mogą za swoją pracę otrzymać nawet nagrodę Nobla. Praca Ronalda Hansona i jego zespołu jest obecnie poddawana ocenie. Leifer powiedział również, że bezbłędnie wykonany test Bella ma ogromne znaczenie dla kwantowej kryptografii, która uniemożliwi przyszłym hakerom podsłuchiwanie komunikacji w sieci.

 

 

Wiadomość pochodzi z portalu tylkonauka.pl

 

 

Źródło: http://tylkonauka.pl/wiadomosc/fizycy-przeprowadzili-pierwszy-bezbledny-test-bella



Gorączka złota w Wałbrzychu - grupy eksploratorów ruszyły w kierunku domniemanej lokalizacji pociągu pancernego III Rzeszy

Polskie władze zupełnie nie panują nad tym co dzieje się w miejscu. Wczoraj doszło do pożaru lasu bezpośrednio w miejscu gdzie należy szukać ukrytego niemieckiego pociągu. Na szczęście pożar szybko ugaszono, ale można zakładać, że ktoś chciał oczyścić teren działań z drzew.

 

Zdaniem Wojewody Dolnośląskiego - Tomasza Smolarza, na podstawie zgromadzonych dokumentów nie można jednoznacznie potwierdzić znaleziska, ale mimo to nakazał on zabezpieczenie obszaru o wielkości około 3 hektarów. Teren ma zostać ogrodzony i będzie pilnowany przez funkcjonariuszy kilku służb.

 

Wojewoda Dolnośląski na dzisiejszej konferencji prasowej wypowiadał się bardzo sceptycznie na temat ewentualnego znaleziska. Wręcz oświadczył, że teraz poszukiwania podejmuje Wojsko Polskie i ich celem jest wykluczenie istnienia pociągu. Pojawiły się też wątpliwości odnośnie obrazów z georadaru, które podobno widział Główny Konserwator Zabytków - Piotr Żukowski. Nic takiego nie było w posiadaniu dolnośląskiego Sztabu Kryzysowego powołanego w sprawie "złotego pociągu"

 

Dla znawców tematyki kompleksu Riese opowieści o złocie, skarbach, a nawet bursztynowej komnacie, nie są niczym nowym. Eksploracje na legendarnym 65 kilometrze linii kolejowej Wrocław - Wałbrzych trwają już od lat i według niektórych legend pociąg dawno odnaleziono i ogołocono go z cennej zawartości.

 

 



W Indonezji zamknięto lotnisko z powodu wybuchu wulkanu Lokon

W północnej części prowincji Celebes w Indonezji w nocy z 29 na 30 sierpnia br. wybuchł wulkan Lokon, podaje Reuters.



W Krasnodarze w sierpniu drugi raz w roku zakwitły kasztany

Zjawisko to obserwowane jest do kilku lat. Zazwyczaj drzewa kwitną tylko raz w roku pod koniec kwietnia i na początku maja.



NASA ostrzega przed nieuchronnym wzrostem globalnego poziomu mórz i oceanów

W środę, 26 sierpnia, 2015 w agencji kosmicznej NASA odbyła się telekonferencja na temat aktualnych prognoz wzrostu poziomu morza. Grupa ekspertów z nowo utworzonego zespołu naukowego badającego zmiany poziomu morza (Sea Level Change Team) twierdzi, że poziom oceanu nieubłaganie rośnie, a przybrzeżne obszary zostaną zalane.



Państwo Islamskie zaczęło emisję własnej waluty - złotego dinara

Państwo Islamskie opublikowało w Internecie nagranie dokumentujące proces powstawania nowej waluty ISIS. Przedstawiciele kalifatu poinformowali, że powstały złote dinary, srebrne dirhamy i miedziane fulusy do mniejszych transakcji.

 

Wprowadzenie nowej waluty dla wciąż podbijanych terytoriów to kolejny krok na drodze do ukonstytuowania prawdziwego kraju. W propagandowym nagraniu obwieszczającym pojawienie się złotego dinara, wytłumaczono genezę kryzysu finansowego na świecie oczami ISIS.

Mimo to, że zapowiedziano wprowadzenie nowej waluty bojownicy ISIS nadal będą wynagradzani w amerykańskich dolarach. Waluta ta jest najczęściej stosowana przy różnego rodzaju transakcjach. Miejscowi preferują taką formę rozliczeń na skutek większej stabilności zagranicznych walut w porównaniu do chimeryczności miejscowych.

Być może do złotego dinara zaufanie będzie nieco większe. Jedna moneta ma mieć aż 21 karatów i ma ważyć 4,25 grama. Przy tej wadze będzie to ekwiwalent 139 dolarów. Przedstawiciele ISIS odpowiedzialni za wdrożenie nowej waluty twierdzą, że ich pieniądze nie stracą wartości ponieważ są z cennych kruszców, co potwierdza ich realną, a nie papierową wartość.

 

 

 

 



Seria słońc pobocznych zarejestrowana na całym świecie

W ciągu ostatnich kilku dni w kilku miejscach świata zaobserwowano ciekawe zjawiska. Na niebie pojawiły się chmury, które jaśniały kolorami tęczy. W rzeczywistości są to tak zwane "sun dogs" a po polsku, słońca poboczne bez rysującego się pierścienia halo.

 

Zupełnie niezwykłego "sun dog-a" zarejestrowano w Niemczech w okolicy stacji kolejowej Niederdollendorf . Kolorowa chmura świeci w taki sposób na skutek rozszczepienia widma światła słonecznego.

Jeszcze kilka lat temu pojawienie się czegoś takiego wzbudziłoby sensację. Widoki takie były zarezerwowane wyłącznie dla koła podbiegunowego. Jednak w atmosferze ziemskiej następują jakieś zmiany, których efektem jest to, że halo słoneczne i parheliony stały się powszechne również w naszych szerokościach geograficznych.

Naukowcy twierdzą, że zjawiska te mogą być powiązane ze zmianami klimatu i faktem, że prądy strumieniowe w wyższych partiach atmosfery meandrują układając się w nietypowy sposób, co sprzyja mrożeniu lub podgrzewaniu dużych partii chmur.

 

 

 

 



W Polsce odbędzie się kolejna demonstracja przeciwko przyjmowaniu imigrantów

W związku z niebezpieczną sytuacją na naszym kontynencie - inwazją migrantów na kraje Europy Zachodniej, Południowej i Środkowej oraz na Bałkany, w Polsce przygotowywana jest druga manifestacja przeciwko przyjmowaniu uchodźców. Przypomnijmy, że Unia Europejska chce wysłać do naszego kraju około 2 tysiące uciekinierów z Afryki i Bliskiego Wschodu.

 

Demonstracja planowana jest na dzień 12 września (sobota) o godzinie 16:00 i odbędzie się na Placu Defilad w Warszawie. Na dzień dzisiejszy około 2,2 tysiąca osób zgodziło się wziąć udział w tym wydarzeniu. Organizatorami protestu są "Polacy Przeciw Imigrantom" i Obóz Narodowo-Radykalny Brygada Mazowiecka.
"Spotykamy się żeby zaprotestować wobec polityki imigracyjnej państwa polskiego, które nie prowadząc własnej polityki zagranicznej wykonuje zlecenia osiedlania w Polsce obcych nam kulturowo "imigrantów", nie zważając na interes narodowy."
 
"Wyjdźmy na ulicę i pokażmy, że to My jesteśmy suwerenem i z naszym zdaniem władza musi się zacząć liczyć."

Należy również dodać, że w ostatnim czasie władze Niemiec coraz bardziej naciskają na inne kraje, w tym na Polskę, aby przyjęły do siebie część imigrantów. Nawet Stany Zjednoczone, które oddzielają się od Meksyku wielkim murem, wzywają do poszanowania przysługujących uchodźcom praw. Dlaczego USA nie przyjmą ich do siebie, skoro to właśnie ten kraj jest odpowiedzialny za śmierć i zniszczenia między innymi w Syrii, Iraku i Libii?

 

 

Źródło: https://www.facebook.com/events/1487457864881242/



Amerykanie rozważali atak jądrowy na Afganistan po incydencie 9/11

Tajemniczy incydent z 11 września 2001 roku do dziś jest powszechnie opisywany jako atak terrorystyczny ale to właśnie dzięki temu wydarzeniu USA mogły rozpocząć "demokratyzację" Bliskiego Wschodu. Pierwszy na celowniku był Afganistan, który mógł zostać zaatakowany nawet przy pomocy broni jądrowej.

 

Informację na ten temat podał Michael Steiner, doradca kanclerza Niemiec Gerharda Schroedera w latach 1998-2005. Amerykanie zaczęli planować inwazję na Afganistan, gdzie według George'a W. Busha ukrywali się terroryści odpowiedzialni za atak na World Trade Center, wraz z Osamą bin Ladenem. Jak twierdzi Steiner, USA rozważały dosłownie każdą opcję - łącznie z wykorzystaniem broni nuklearnej.

 

Dyplomata powiedział również, że Niemcy były wtedy bardzo zaniepokojone tym, że reakcja Stanów Zjednoczonych na incydent 9/11 mogła być mocno przesadzona. Wiadomo jednak, że nawet gdyby Amerykanie użyli broni jądrowej w Afganistanie, Niemcy prawdopodobnie przystałyby na takie rozwiązanie - ówczesny kanclerz Gerhard Schroeder deklarował USA "nieograniczoną solidarność".

 

 

Źródło: http://www.spiegel.de/politik/ausland/11-september-bush-regierung-dachte-an-atomschlag-a-1050341.html